Your browser is not supported for the Live Clock Timer, please visit the Support Center for support.
Do góry

Życie codzienne i biznesowe w czasach pandemii – Luksemburg

Luksemburg

Luksemburg, na granicy z Belgią, 45 km od stolicy Księstwa, 18 marca 2020 roku, godzina 8.00. Kończymy nasze rodzinne śniadanie. Mieliśmy trudną noc, bo Belgia wprowadziła urzędowe ograniczenia w przemieszczaniu się z powodu pandemii. Pytanie – bo już od kilku dni żyjemy w kwarantannie – kiedy to samo ogłoszenie będzie w Luksemburgu?

 

 

W Belgii poproszono, aby ludzie zostali w domach. Dozwolone są tylko sporadyczne, ważne wyjścia z domu: do pracy, bo nie ma innego rozwiazania, do lekarza, do apteki albo do sklepu). Są też wzmożone kontrole policyjne. Zalecane są spacery, ale z zachowaniem zasad bezpieczeństwa, czyli mogą wyjść z domu dwie osoby, a odległość między spacerującymi musi wynosić 2 metry.

Nasi dziadkowie są zamknięci w domu. Osoby chore przewlekle proszone są o nie wychodzenie. Szkoły są zamknięte. Dzieci nie mają zajęć. Rodziny spędzają całe dnie w domach, mieszkaniach. Ściany naszych mieszkań stały się nasza granicą pomiędzy nami a wirusem. Dziwne poczucie zamknięcia…

Luksemburg wyróżnia to, że sąsiaduje z: Belgią, Francją i Niemcami. Dlatego wszyscy jesteśmy zaniepokojeni decyzjami podejmowanymi przez naszych sąsiadów i uważnie słuchamy komunikatów z drugiej strony granic. Mój Boże, granica! Straciliśmy świadomość tego, co było kiedyś. Od lat żyjemy bez granic. Strefa Schengen jest dzisiaj znoszona, a rządy państw podejmują drastyczne decyzje o ograniczeniu przejść granicznych.

Tak, francuski prezydent Emmanuel Macron miał rację, gdy mówił o „wojnie”, kiedy przemawiał do ludności w poniedziałek wieczorem. Przez ostatnie kilka dni musieliśmy dostosować się do tego wymuszonego stanu zamknięcia. Wiadomości przychodzą ze wszystkich stron, a panika rozprzestrzenia się na wszystkich. I tak, nawet małe „raje”, takie jak Luksemburg, są obecnie osłabione. Ale nasz kraj nie może żyć bez sąsiadów, bez „mieszkańców granicy”, którzy codziennie przekraczają nasze granice, by po prostu pracować. Krajowy system opieki zdrowotnej zatrudnia tak wielu naszych sąsiadów z Belgii, Niemiec i Francji. Jak sobie z tym poradzić? Trzeba się zjednoczyć.

To temat dyskusji, kiedy pijemy trzecią filiżankę kawy. Najtrudniej jest usłyszeć – jak ta moja inteligentna córka powiedziała: „Nie myślałam o przeżyciu czegoś takiego w całym moim życiu, ponieważ myślałam, że człowiek jest przygotowany na takie sytuacje i miał okazję uczyć się przez całe życie na ziemi na różnych epidemiach, jakie nas już dotknęły, że nasze szpitale są przygotowane. Rany, nawet brakuje głupich masek”. Tak, dzieci nie rozumieją, w jaki sposób nasze tak zwane nowoczesne kraje mogą być tak bezbronne. Nie ma masek chroniących naszych opiekunów w szpitalach. Belgowie nawet zwrócili się do ludności o przyniesienie masek do szpitali. Wyobrażasz sobie! Belgia, kolejny kraj europejski uważany przez wielu Polaków za „bogaty”. I nie, nasze „raje” żyją dramatycznymi chwilami, jak reszta świata. Ale ja, na moim skromnym poziomie i gorzej, bez stałego dochodu, ponieważ podobnie jak wielu freelancerów moje umowy są zablokowane i nie jestem pewna, czy w najbliższym czasie odzyskam je. Niemniej jednak dzisiaj włączam komputer około 8.30 (tak, musieliśmy dodatkowo zorganizować kącik w pobliżu punktu internetowego dla naszej córki, bo niestety 5G nie jest jeszcze tutaj i net jest bardzo ograniczony w mojej wiosce. Tak żyję w „raju” w dzisiejszych czasach Covid19). Więc teraz jestem w moim biurze (szczęściara ze mnie, mam biuro w domu – to prawdziwy luksus w takiej sytuacji) i odpowiadam na e-maile, wszystkich tych klientów, których projekty są wyjątkowe i u których jestem zaangażowana w pomoc. Pomoc? Kiedy inwestorzy uciekają z rynków finansowych, odkładają inwestycje po prostu dlatego, że boją się o przetrwanie ich własnych firm. Jak zatem osoby prowadzące działalność na własny rachunek (i często zatrudniają ogromna liczbę osób – setki rodzin, które też dzisiaj boją się o ich przyszłość zawodową) mogą motywować się do wspierania innych przedsiębiorców w tym kontekście? Czy wiecie, co znaczy Private Equty albo Venture Capital? To nie jest tylko spekulacja finansistów, bo tutaj jest dużo wspaniałych założycieli tych funduszy inwestycyjnych, ekspertów, którzy używają tych rozwiązań, bo nauka i postęp wymagają pieniędzy. Bez inwestorów po prostu nie może być postępu. Wiec, dzisiaj ten biznes jest trudny, co znaczy, że spółki, w które fundusze inwestują, nie dostaną kasy na dalszy rozwój. I tutaj jest „never ending story” – bez kasy nie ma rozwoju, bez rozwoju nie ma pracy, bez pracy zwalnia się ludzi i nie ma postępu. A przecież Europa potrzebuje postępu w systemie edukacyjnym, zdrowotnym, energetycznym, transporcie, kosmicznym itd. I to również koronawirus pokazuje nam, że to jest ważne, bo Europa za bardzo zależy od innych krajów, i to musimy zmienić – RAZEM.

Więc, jak nie walczyć (wracam na poziom mojej skromnej osóbki) o zespół, którego misją jest inwestowanie w innowacyjne firmy biotechnologiczne, które szukają sposobów leczenia rzadkich, bolesnych chorób, które dziś są tak trudne do wyleczenia, jak: rak, choroba Alzheimera, problemy immunologiczne. I tak, choroby te dotykają codziennie tysiące mężczyzn, kobiet, dzieci. Tak, walczę każdego dnia, bo to też jest ważne i mam nadzieję, że nam się uda zdobyć środki finansowe pomimo paniki inwestorów.

A moja córka? Uwielbia szkołę, wiec jest też smutna, jak miliony dzieci na całym świecie. Ona też spędza czas przed komputerem i studiuje. Niestety, nasze szkoły nie są jeszcze gotowe do przejścia na technologię cyfrową. Rany, jesteśmy lata za systemem azjatyckim!!! Kto jeszcze może nazwać Azje „emerging”? Czy mieliście, drodzy czytelnicy, okazję zerknąć na wyniki światowych olimpiad matematyki? Więc, przynajmniej ten kryzys przyniesie – mam nadzieję – pozytywny efekt: nasze systemy edukacji będą musiały iść do przodu i ewoluować!

Zatem, moja córka zamiast uprawiać sport w szkole jeździ na eliptycznym rowerze w domu. Tak, mamy szczęście, kiedyś mieliśmy świetny pomysł, aby go kupić, by moc zachować nasze kręgosłupy w miarę w dobrym stanie. Ale jak większość osób też zrobiliśmy się leniwi i codziennie nie pedałowaliśmy, więc koronawirus daje również drugą młodość naszemu rowerowi.

Dni mojej córki to: dodo (tak mówimy o spaniu), śniadanie, nauka od 3 do 4 godzin rano, mama przygotowuje jedzenie i mamy lunch break, od nauka między 3 do 4 godzin po południu, słuchanie muzyki, rysowanie, czytanie, jazda na eliptycznym rowerze, czytanie, jeśli możemy pójść na spacer z jednym lub drugim rodzicem, to spacer, oglądanie telewizji, czytanie / rysowanie / taniec i śpiewanie albo czat ze szkolnymi przyjaciółmi, ale ona nie jest fanką social networks. Pasjonujące, nieprawdaż? U Was też tak to wygląda?

Mój mąż, ma nadzieje, że zobaczy trochę więcej życia w centrach finansowych (giełdach światowych), ponieważ jego praca jest związana z finansami, a spędzanie godzin przed komputerem, bez życia staje się bolesne dla wszystkich. Tak, Luksemburg jest „rajem finansowym”, lecz dzisiaj to raczej możemy nazwać „koszmarem”, bo finanse cierpią ogromnie!
Ja przynajmniej spędzam czas przy telefonie, e-mailach, Skypie (rany – jaki Kod technologiczny ta niebieska platforma – Skype. Czy wiecie, ze Skype powstał w Luksemburgu?) i rozmawiam z partnerami zawodowymi, szukając rozwiązań, które poprawiłyby przyszłość naszej Europy i wzmocniły współpracę między krajami Europy (przynajmniej między naszymi sąsiadami i nami). W poniedziałek rano na przykład z moimi przyjaciółmi z klastra biotechnologicznego szukaliśmy producentów masek, którzy mogliby rozpocząć produkcję w lokalnych zakładach, sprowadzając ich produkcje z Chin. Co jeszcze? Tak, wypełniam dziesiątki stron formularza EFI, aby uzyskać wkład z funduszu europejskiego dla mojego klienta funduszu biotechnologicznego. Rozmawiam z prawnikami i Big4 na temat klientów, gdzie nawet nie wiemy, czy możemy iść do przodu jutro (czy klienci przejdą przez kryzys). Ale przynajmniej rozmawiamy, żyjemy, mamy to dziwne uczucie istnienia i oparcia się tej małej bestii w kształcie „korony” (Covid-19). I jak wszyscy czytelnicy tej małej notatki muszą robić zakupy z takim samym strachem przed pustymi półkami, ponieważ człowiek jest czasami (przepraszam – często) tak samolubny i dziś stosuje niestety to słynne prawo najsilniejszych. Ale tylko nasza solidarność i mądrość skutecznie zwalczą tę chorobę. Bądźmy rozsądni, silni i zjednoczeni. Zajmijmy się naszymi bliskimi, przemyślmy naszą przyszłość, nawet jeśli dziś się boimy, to musimy zachować wiarę w lepsze jutro, ponieważ jak lubimy mówić: „Po burzy zawsze jest piękne słońce” (czasem nawet na niebie pokazuje się piękna tęcza)!

Jest południe. Moja czerwona kapusta (tak, zapomniałam, gotuję pyszną czerwoną kapustę… mniaam mniaam…) jest już prawie gotowa, będą jej towarzyszyć bułki mięsne façon ardenaise i małe ziemniaki… Ale nie wcześniej niż o 13.00, czyli wtedy, kiedy moja zamknięta w kwarantannie rodzina usiądzie przy stole przed telewizorem, aby sprawdzić, czy zapowiedziane zostaną nowe decyzje tutaj czy gdzieś indziej. Krótka przerwa 15 minut, potem będziemy atakować drugą połowę dnia i mieć nadzieję, że uda się wyjść na zewnątrz, aby zaczerpnąć powietrza na kilka minut przed zachodem słońca.

Czy to też tak wygląda u Was? Jestem pewna, że w takiej sytuacji wszyscy jesteśmy podobni, z identycznymi gestami i potrzebami… Dlatego zjednoczmy się w tym trudnym, ale koniecznym zbiorowym wysiłku. A przede wszystkim nie zapominajmy o pozostaniu zjednoczonymi i silnymi Europejczykami. Mój mąż jest Belgiem i powtarza „Union fait la Force” (wszyscy jesteśmy przed komputerami, więc zostawiam wam radość przetłumaczenia tego ważnego zdania).

Godzina 18.30, udało nam się wyjść. 40 minut szczęścia, nasza droga prowadzi do lasu, wchodzimy na leśna ścieżkę (ja i moja uśmiechnięta córka). Tak, w międzyczasie Luksemburg przyjął kolejne ograniczenia, ale z tą różnicą, że członkowie rodziny (żyjącej pod jednym dachem) mogą wyjść na spacer. Jutro może więc będziemy we trojkę, albo nie, bo kto wie, może nawet to będzie dodatkowo ograniczone. Ale przynajmniej dzisiaj korzystamy z piękna niebieskiego nieba i świergotu ptaków. Wiosna zbliża się dużymi krokami. Powrót do domu, mycie rąk, kanapkowa kolacja, dziennik telewizyjny, gdzie o 20.00 słychać oklaski, bo społeczność pragnie wyrazić w ten sposób sympatię dla służby zdrowia (dziennikarze kręcą te sceny z dużymi emocjami). Godzina 21.00: dobry film, potem jakiś program; 00.10 idziemy do sypialni, ciekawa książka i dodo.

Do zobaczenia wkrótce!

 

Network LPCC

 

Źródło zdjęć: zdjęcie otwierające – pexels, zdjęcie w tekście – pixabay

Polsko-Luksemburska Izba Handlowa Witamy w Polsko-Luksemburskiej Izbie Handlowej (LPPC). Naszą pasją jest wspieranie kontaktów biznesowych pomiędzy Polską a Luksemburgiem. Główne cele naszego stowarzyszenia to: – stworzenie platformy ułatwiającej wymianę informacji, wiedzy i ...