Your browser is not supported for the Live Clock Timer, please visit the Support Center for support.
Do góry

Życie codzienne i biznesowe w czasach pandemii – „Dobra” kwarantanna

W czasie „dobrej” kwarantanny

 

Czas nadziei, czas refleksji. Wbrew pozorom to, co dzieje się teraz, ma też swoje dobre strony. Zanim, Drogi Czytelniku, oburzysz się na mnie, proszę, przeczytaj do końca. W wyniku pandemii bardzo wielu ludzi, często zarabiających naprawdę duże pieniądze, z dnia na dzień straciło pracę. Byli na śmieciówkach, prowadzili firmy, część zarobków zżerały zobowiązania kredytowe, reszta szła na ciut bardziej wystawne życie, kawę za kilkanaście złotych, markowe ciuchy, samochody, drogich fryzjerów i kosmetyczki, prywatne szkoły dla dzieci, najlepsze zajęcia pozalekcyjne i wykupione wcześniej egzotyczne wakacje.

Ludzie pracujący w teatrach, operach, balecie, renomowanych orkiestrach, zespołach tanecznych itp. – wszyscy byli na zleceniach. W całym szołbiznesie naprawdę prawie nikt nie pracuje na etacie. Ludzie ci, na co dzień zamożni, też żyli „od pierwszego do pierwszego” tylko na innym poziomie. Teraz z dnia na dzień zostali bez pracy. Gorzej, zostali również bez oszczędności – przecież zawsze miało być pięknie – byli przekonani.

 

 

To, co dzieje się teraz, to uboczny produkt tej zarazy, czyli sprawdzian i test naszego człowieczeństwa. Kto naprawę jest przyjacielem i na kogo możemy liczyć? Pod tym względem zaczynaliśmy zadzierać trochę nosa, więc biologia po tym nosie postanowiła nam dać. I dała.

Jeśli wyciągniemy z tego lekcję, to obronimy nasze człowieczeństwo. Jeśli będzie jak było, to znaczy że nie jesteśmy warci pomocy. Traktując koronawirusa jako sprawdzian naszej empatii, ludzkich odruchów – to jest to zjawisko pozytywne. Z pewnością temu, co się dzieje, nie pomagają stacje telewizyjne.

Sugeruję zachować rozsądek, a pozbyć się paniki. Nie dajmy się i pamiętajmy o sobie wzajemnie. Teraz jest trudny czas, ale myślę, że prawdziwa próba człowieczeństwa przyjdzie wtedy, gdy pozbędziemy się ostatniej pałeczki wirusa. Jak wtedy się zachowamy? Teraz rozsądek, potem umiar i godność, jeśli to się uda, to będzie znaczyło, że obroniliśmy człowieczeństwo i możemy śmiało mówić, że jesteśmy społeczeństwem XXI wieku.

Pozostał też problem kwarantanny. Cześć z nas jej przestrzega, część nie. Cokolwiek o tej chorobie nie myślimy, zdajmy się na wytyczne naukowców, lekarzy i zostańmy w tym domu. Nie musimy traktować tego jako czas stracony, można nadrobić zaległości, rozwijać swoje pasje, zastanowić się, co w życiu jest ważne. Można sięgnąć po książkę, może po wiersze… Niektórzy naprawę potrafią znaleźć tam perełki, skomponować muzykę, zagrać, zaśpiewać, i wrzucić do sieci.

Teraz jednak – gdy świat nas unieruchomił, zajrzyjmy w głąb samych siebie i wyciągnijmy to co mamy najpiękniejsze. Zamiast przeklinać pandemię, wytyczne, zarządzenia i wszystko wokół. Przecież i tak nie mamy na to wpływu. Mamy jednak wpływ na to, co ze sobą zrobimy, jak spędzimy ten czas.

 

 

Czy pełni wściekłości, czy może lepiej popracować nad najwyższym szczeblem piramidy Maslova, czyli samorealizacją i spełnieniem? Nad tym, co zawsze odkładaliśmy na później – zawsze mówiliśmy – w wolnej chwili, aż zapomnieliśmy co jest tak naprawdę istotne.

Zapomnieliśmy o marzeniach, wspomnieniach, uniesieniach, pięknie promieni załamujących się w oknie i milionie innych, indywidualnych pięknościach. Tych naszych, z marzeń. Naprawdę warto.

 

Autor artykułu: Piotr Jastrzębski

 

Źródło zdjęć: pexels

Freelancerka realizująca projekty kulturalne i związane z przemysłami kultury, prowadząca działania PR dla marek selektywnych oraz organizująca eventy. Absolwentka Filologii Polskiej na UW (specjalizacja animacja kultury) oraz Podyplomowego Studium Menedżerów Kultury w Szkole Głównej Handlowej ...