Your browser is not supported for the Live Clock Timer, please visit the Support Center for support.
Do góry

Zaduszkowy charakter Wigilii Bożego Narodzenia

Boże Narodzenie dawniej było nazywane Godami. Przedstawiciele kultury tradycyjnej kojarzyli ten okres jako zaślubiny dnia i nocy czy też światła z ciemnością. Właśnie na ten okres świąteczny przypada przesilenie zimowe (21 – 22 grudnia) oraz najdłuższa noc w roku, po której odradza się coraz to dłuższy dzień, wtedy też dokonuje się odnowienie czasu ujmowanego w cyklu rocznym. Pora zimy jest rozumiana jako zaśnięcie Matki Ziemi – żywicielki, a więc jej symbolicznej śmierci. Stąd też można wnosić że, gdy ziemia nie pokrywa się już życiodajną zielenią, a widnieją na niej tylko uschnięte rośliny, panuje wtedy porządek i prawa, które występują w świecie zmarłych. Elementy zaduszkowe reprezentują tutaj na przykład potrawy znajdujące się na stole wigilijnym, których charakter odzwierciedla wieczerza zwana pośnikiem. Nieprzypadkowo używa się właśnie takiej nazwy, gdyż umarli nie potrzebują już pokarmu, aby móc egzystować, pełni on raczej funkcję mediacyjną – za jego pośrednictwem, podczas spożywania posiłku – kontaktujemy się z duszami bliskich, którzy niejako konsumują tą wieczerzę wraz z nami. Dlatego właśnie zostawiamy jedno puste nakrycie przy stole – dla niespodziewanego gościa, zmarzniętego wędrowca. Tą osobą może być właśnie dusza przodka lub strudzony pielgrzym. Dawniej ludzi wędrownych uznawano za tych, którzy mają możliwość kontaktowania się z „tamtym światem”, dzięki czemu potrafią wróżyć, używać magii, która to umiejętność była pożądaną przez gospodarza i gospodynię po to, aby zapewniać sobie pomyślną płodność.

Bezdomni oraz pielgrzymi, byli w pewnym sensie podobni do mieszkańców świata demonów i duchów. Wędrując od domu do domu, ze wsi do wsi, opowiadali ciekawostki, niesamowite historie z podróży do dalekich krajów.

Podobną funkcję, posłańców bożych niosących nowinę, pełnią anioły należące do grupy bytów o charakterze demonicznym. „Biblijna nazwa anioł nie jest określeniem natury, lecz funkcji. Hebrajskie malak, greckie angelos oznaczają tyle co wysłannik, posłaniec, zwiastun”. Ponadto starcy według przedstawicieli kultury typu tradycyjnego uważani byli za takie osoby, które zbliżają się do pewnego rodzaju granicy, mianowicie – życia. Wielu badaczy kultury ludowej potwierdza, że obcy zwykle mają związek z miejscami i czasem o charakterze delimitacyjnym (granicznym), dlatego: południca pokazuje się w południe na miedzy, natomiast strzygi grasują nocą przy płocie napastując zwierzęta domowe, a progu i okien domostwa strzegą duszki i demony, różnego rodzaju chowańce i diabełki itp.

Ze śmiercią kojarzą nam się także: noc, ciemność, sen, cisza, jałowość – są one odpowiednikami charakteryzującymi zaświaty. Dlatego właśnie kolację wigilijną pierwotnie poświęcaną jako wotum (wotum składamy w podzięce za coś) i ofiarę (ofiarę składamy z nadzieją spełnienia naszej prośby) przygotowujemy dla zmarłych, którzy są naszymi pośrednikami z Bogiem, od którego łaskawości zależeć będzie nasza dalsza ziemska egzystencja. Przed przystąpieniem do jedzenia gospodarz wraz ze swoją rodziną dziękuje za pokarmy, które dzięki hojności ziemi mogą spożywać, prosi o jeszcze lepszą płodność przyszłorocznych plonów, chce zapewnić sobie i swoim bliskim zdrowie na kolejny rok. Również wróżby o zamążpójściu, pogodzie są możliwe tylko w tym szczególnym czasie, gdy zmarli przebywają wśród żywych. Dowodem na to są cuda, które dzieją się tej nocy, na przykład zwierzęta mówią ludzkim głosem.

Zapadanie mroku jest równoznaczne z ciszą, a więc snem i śmiercią. Wśród potraw występuje mak (kutia czy kluski z makiem) mający działanie nasenne, a więc odnoszący się do pory nocy. Dawniej kutia była potrawa podawaną także podczas stypy.

Foto zdjęcie Autora: „krzyż nagrobny z motywem maku”

Istotnie stół wigilijny pełni funkcję podobną do ołtarza w kościele. Rodzaje znajdujących się na nim potraw swym rodzajem zbliżone są do kultu ofiarniczego. Dlatego dokonując przebłagania i składając ofiary miłe panu i naszym posłańcom, życzyło się dla siebie i swoich bliskich zdrowia, płodności, pomyślności w gospodarstwie domowym jak i obejściu, starano się też zapewnić sobie obfitsze plony na przyszły rok czy wróżono o pogodzie i zamążpójściu. Należy wspomnieć jeszcze o tym, że w zwyczaju było, aby pokarmy i nakrycia pozostawały na stole aż do rana, aby podczas całej tej nocy dusze mogły przyjść i posilić się

Ponadto potrawy zawierają: orzechy, miód, grzyby, groch, fasolę, ryby, suszone owoce. Orzechy i miód należały dawniej do rarytasów, składników o charakterze luksusowym, dlatego nadawały się na zaskarbienie sobie życzliwości i przychylności, dodatkowo podkreślały szacunek wyrażany za ich pomocą, szczególnie miód, którego złota barwa jest zarezerwowana dla Boga. Groch, fasola, pszenica w potrawie odpowiadają intencjom życzącym dotyczącym płodności, ponieważ w jednym kłosie kryje się wiele ziaren – „wielość w jedności”, a pojedyncze ziarnko zasiane pomnaża się – „jedność w wielości”. Grzyby pochodziły najczęściej z lasu – terytorium obcego, gdzie nagromadzenie różnego rodzaju strachów oraz bytów o charakterze demonicznym było znacznie większe niż w przestrzeni codziennej, zamieszkałej przez ludzi. Ten rodzaj pokarmu pochodził więc ze sfery uznawanej za przynależną „obcym”, dlatego zachęcało to specjalnych gości (obcych) do konsumpcji tej kolacji wraz z żywymi. Podobnie ryby dziś częściej kojarzone z symboliką chrześcijańską – żyją przecież pod wodą, gdzie kryje się odmienny świat, którego prawa są w opozycji do tych, jakie obowiązują wśród żywych. Liczne historie opowiadające o wiłach, rusałkach, boginkach, topielcach, wodnikach zdają się potwierdzać, że woda to miejsce występowania swoistych mieszkańców nienależących do grona ludzi. Z suszonych owoców – nie przetworów czy gotowych kompotów – sporządzano najczęściej susz (napój). I znów pojawia się swoista opozycja, istotna dla porównania i zestawiania praw charakterystycznych dla dwóch światów: żywych i zmarłych. Zapewne zdążyliśmy się zorientować, jakie sensy niesie ze sobą użycie takich a nie innych pokarmów.

Pod obrusem leży sianko, które – podobnież jak słoma pozbawiona życia – jest suchą rośliną, więc odpowiadającą i przywodzącą na myśl zaświaty. Na prostej słomie kładziono ciężko umierającego, aby ułatwić mu konanie. Ze słomy był niegdyś wykonywany Król, Dziad – snop zboża najczęściej umieszczany we wschodnim kącie izby dla zapewnienia pomyślnego zbioru przyszłorocznych plonów. Aby kręgosłup i kolana nie bolały podczas sianokosów oraz żniw, obwiązywano je powrósłami ze słomy, którą na tę jedną noc rozściełano także na podłodze.

Słomiany był także pająk, pradawny odpowiednik dzisiejszego drzewka – choinki. Jodła, świerk, zależnie od regionu, były niegdyś umieszczane w centrum domu u powały pod sufitem, do góry nogami. Miejsce związane z kierunkiem – u góry – odpowiadało najczęściej przebywaniu (zamieszkiwaniu) Boga. Drzewo (choinka), które jest zimozielone, nie podlega symbolicznemu uśmierceniu, ponieważ nadejście zimy nie powodowało obumarcia tej rośliny, ponadto pierwotne umieszczenie choinki do góry nogami, czyli według porządku odwrotnego „lustrzanego”, dowodzi o przynależności tego przedmiotu do świata bynajmniej niecielesnego. Dawniejsza koncepcja przestrzeni sytuowała choinkę lub zieloną gałąź podłaźniczkę (u górali gałąź nawiązująca swą formą do krzyża) w centrum głównej izby, co zamierzeniem swym nawiązywało do koncepcji Drzewa Poznania Dobra i Zła, znajdującego się po środku Raju. Natomiast bombki swym kształtem przypominają jabłka, łańcuch – węża kusiciela, a lampki są niczym znicze na grobie – mają za zadanie utrzymywać pamięć o zmarłych.

Źródło zdjęć: pexels i zdjęcie autora „Krzyż nagrobny z motywem maku”

Kulturoznawca z wykształcenia. Ukończyła również Organizację Reklamy. Doświadczenie zawodowe zdobywała w szeroko rozumianej branży reklamy, będąc między innymi specjalistą ds. marketingu i reklamy oraz project managerem. Pracowała również w portalu internetowym Otokoclub.pl. Jako reporter ...