Your browser is not supported for the Live Clock Timer, please visit the Support Center for support.
Do góry

Twórczy Nowy Rok

Noworoczne postanowienia nie powinny nas ograniczać, ale być dla nas rozwijające. Każdy z nas ma jakąś pasję, której chciałby oddać kawałek siebie i swojego czasu. I ten czas zwykle jest największym problemem, bo jak w dzisiejszym, pędzącym świecie znaleźć czas na coś więcej? Przecież pracujemy, mamy dzieci, dom na głowie, czasem uda nam się wyskoczyć na siłownię lub poczytać ciekawą książkę. Czego chcieć więcej?

I może nie potrzeba niczego więcej. Szczególnie jeśli to, co robimy, daje nam satysfakcję. Jeśli jednak niektórzy z nas chcą powiedzieć coś światu, wyrazić jakieś zgłębione emocje albo spędzić czas w kreatywny sposób, to każda forma sztuki jest do tego stworzona. I może nowy rok, zimowe wieczory to okazja do tego, aby pobyć trochę z kulturą nie jako odbiorca, ale jako twórca.

 

Każdy przejaw twórczy, jeśli nie krzywdzi drugiego człowieka, zasługuje na to, by istnieć. Twórczość za słownikiem PWN to „1. tworzenie czegoś, zwłaszcza dzieł sztuki, 2. ogół dzieł stworzonych przez kogoś, zwykle przez artystę”. Czyli, reasumując, jeśli tworzymy, jesteśmy artystami. Czy nie miło pomyśleć o sobie podążając dalej za słownikiem PWN jako o „1. osobie uprawiającej jakąś dziedzinę sztuki, 2. osobie odznaczającej się mistrzostwem w jakiejś dziedzinie”? Oczywiście, że tak. Jednak aby to osiągnąć, potrzebna jest wewnętrzna dyscyplina i znalezienie czasu na uprawianie pasji.

 

 

Teoretycznie wszystko się zgadza – dobry plan, organizacja czasu i wszystko gotowe. Jednak w praktyce zmęczenie i wiele innych spraw na głowie spychają naszą pasję na dalszy plan. Ja jednak przeszłam wewnętrzną motywację. A ostatnio miałam także okazję do głębokiej analizy słowa „dyscyplina”, która niestety wielu kojarzy się z czymś nieprzyjemnym.

Chciałabym się podzielić swoim doświadczeniem. Z wykształcenia jestem magistrem sztuki, tworzyłam od podstawówki, potem w liceum plastycznym i na wydziale artystycznym. Na piątym roku studiów miałam już dziecko i wspierającego męża. To trochę pokrzyżowało mi plany w robieniu dyplomu z ukochanej litografii. Ze względu na brak możliwości przesiadywania godzinami w pracowni postanowiłam robić dyplom z sitodruku, który niestety nie był moją techniką. Potem była obrona pracy magisterskiej i rozpoczęcie pracy jako grafik komputerowy. Choć twórcza dziedzina sama w sobie, jednak pozostawiająca niewiele możliwości do prezentowania swojego ja. Praca w pełnym i ponadwymiarowym wymiarze godzin, małe dziecko, prawdziwa dorosłość nie dawały wiele miejsca na realizację na polu sztuki. Ale wewnętrzny motywator mówił, że muszę wyciągać sztalugę i robić cokolwiek. I tak robiłam z dzieckiem u boku, rozcierającym truskawki po szafkach kuchennych, kiedy tylko straciłam je z oczu. To były prace, których nigdy nie prezentowałam, bo według mnie nie wnosiły nic nowego, ale teraz widzę, że były moją wolą istnienia jako artystki, która nie chciała przestać mówić.

 

Dzisiaj jestem mamą dwóch synów, ciągle pracuję na etacie, obecnie jako dyrektor kreatywny. Mam za sobą kilka wystaw malarstwa i rysunku, wiele sprzedanych obrazów. Nie przestaję malować i rysować na dłużej niż 3 tygodnie, kiedy docieram pomysły lub zwyczajnie zmuszona jestem zaprzestać pracy twórczej. Mogłabym powiedzieć, że to dzięki cudownym technikom, sprzyjającym warunkom zewnętrznym, wewnętrznej sile ponad ludzką miarę jestem tutaj. Ale prawda jest taka, że dwie rzeczy doprowadziły mnie do miejsca, w którym jestem. Wiara w sens tego, co robię i samodyscyplina.

Wiara ta przejawia się często w momentach, kiedy rozum wątpi, że warto poświęcić kolejne godziny na smarowanie farbą po płótnie, bo czymże innym jest malarstwo. Nawet kiedy wkłada się cały swój rozum i serce w tworzenie obrazu, to zawsze na końcu zostaje tylko twór, który oddaje energię w niego włożoną lub nie. I często o jego wartości stanowi efekt końcowy, niekoniecznie czytelny dla odbiorcy. Jeśli wierzymy, że ktoś wyczuję choć odrobinę naszych intencji, to możemy mieć satysfakcję, że nasza praca nie poszła na marne. Choć sztuka tworzona tylko dla siebie ma także ogromną wartość, często przewyższającą pracę dla innych. W każdym wypadku należy mieć poczucie sensu swojej pracy artystycznej, wtedy znacznie łatwiej uruchomić wewnętrznego żandarma, aby pomógł nam regularnie podążać artystyczną ścieżką.

 

Dyscyplina, która w swojej definicji zawiera rygorystyczne reguły postępowania, wprowadzane w grupie albo narzucane sobie samemu, ale też podporządkowanie się tym regułom lub krótki bat o kilku rzemieniach, nie nastawia pozytywnie. Odbieramy, że działa ona na naszą niekorzyść, przez co niechętnie z nią obcujemy na co dzień. Aby ją nieco oswoić, można zastąpić ją synonimami ład, ustalony porządek, które mogą nieco usystematyzować naszą pracę twórczą. Można także rozmawiać z samym sobą, przypominać sobie jak ważna jest dla nas nasza pasja. Nie zmuszać się, ale zachęcać. To zawsze działa lepiej niż traktowanie siebie jak niewolnika i daje większą satysfakcję, o którą tak naprawdę chodzi w osiągnięciu szczęścia.

 

 

Kiedy maluję w pracowni, popołudniami lub w weekendy, w każdej chwili mogą towarzyszyć mi najbliżsi. Często na stoliku obok maluje mój czteroletni syn. Staram się, aby to było miejsce spotkań mojej rodziny. Lecz czasem także moja świątynia, w której mogę pobyć sama ze sobą. Wtedy proszę o czas dla siebie. Pracuję przy muzyce i nabieram dystansu do rzeczywistości. Potem znacznie łatwiej znosić mi drobne niedogodności dnia codziennego i znajdować radość w drobnych rzeczach.

Praca twórcza pobudza także moją kreatywność w pracy zawodowej. Dzięki stałemu rozwijaniu wyobraźni nie widzę żadnych barier, zarówno w pracy z zadaniami jak i pracą z ludźmi. Mam szerokie granice tolerancji i zawsze widzę możliwość rozwiązania wszelkich problemów.

 

Jeśli drzemie w Tobie chęć stworzenia czegokolwiek, to po prostu to zrób, bo nasza przyszłość to dzisiaj, to ten najważniejszy dzień i rok. Dlatego Nowy Rok niech będzie tym najbardziej twórczym z naszych dotychczasowych lat.

 

Źródło zdjęć: zdjęcia Autora

Z wykształcenia artysta, z zamiłowania też. Kształciła się również w dziedzinie reklamy i marketingu. Zawodowo dyrektor kreatywna w polskiej firmie. Poza malarstwem i rysunkiem zajmuje się kreacją wizerunku przez typowe i bardziej alternatywne formy reklamy, a także działaniami CSR z dziedziny ...