Your browser is not supported for the Live Clock Timer, please visit the Support Center for support.
Do góry

Roz/CZAROWANIE – Teatr Ochoty w Warszawie

„Dawno, dawno temu, kiedy na świecie nie było jeszcze ludzi, istniały dwie krainy. Jedna należała do kruków, a druga do łabędzi. Jedna była czarna, a druga biała. Jedna usypana była z ziemi, a druga ze śniegu…”

Nie, to nie jest rekomendacja spektaklu dla dzieci. To zaproszenie do krainy luster, w której przejrzą się nasze nadzieje, dążenia, działania, jakie podejmujemy, aby nadać swojemu życiu ład i porządek, a na koniec – co w nich ujrzymy?

 

 

Napisana przez Grzegorza Staszaka baśń na początku czaruje. W stylistyce przypomina Baśnie tysiąca i jednej nocy, iskrzące się słowami, wprowadzające nas w błogi, oswojony przez widza, uporządkowany świat: świat, w którym silny ojciec jest opoką swej umiłowanej córki, słudzy są najwierniejszymi przyjaciółmi swych osamotnionych książąt, a macocha – jak to macocha – jest zła.

W każdej prawdziwej baśni musi pojawić się smok lub wiedźma, aby wystawić na próbę bohatera, który z tej próby wychodzi zwycięsko i dzięki temu znów wiemy, że warto być dobrym, sprawiedliwym, odważnym…

… ale to nie ta bajka. W tej opowieści nie ma cudownych zwrotów akcji. Nie będzie też happy endu. Bohaterowie nie zwyciężą, może uda im się ocalić jedynie okruchy siebie samych sprzed lat.

 

 

Baśń przemienia się w koszmar, z którego widz chciałby się obudzić. Chciałby wyjść z tego świata, bo czuje niewygodę; lustro życia, jakie przed nim postawiono, jest momentami nie do zniesienia. Sceny nie epatują przemocą, nie ma w nich przesady – i to sprawia, że widz nie czuje się bezpiecznie. Nie może się zdystansować, symbolicznie odciąć kurtyną; o tej baśni nie można powiedzieć: TO SIĘ NIE ZDARZA.

Bo to się zdarza. Mnie. Tobie. Twojej córce, ojcu. I piekielnie boli świadomość, że nie zapobiegniesz życiu, które potrafi w jednej sekundzie wykonać woltę i zabrać Cię z Arkadii do piekła. Baśniowe postaci (Księżniczka, Książę, Służąca, Sługa, Macocha) przekształcają się na naszych oczach z toposów w ludzi z krwi i kości, którzy mają swoje drugie oblicze, a za tym drugim obliczem stoi powód, którego nie można zlekceważyć. Dawno nie widziałam tak precyzyjnego i trafnego portretu złożoności ludzkiej natury, jej nieoczywistości i tej szczególnej bezradności wobec rozbitych złudzeń.

 

 

Spektakl wyreżyserowany przez Annę Wieczur-Bluszcz jest bardzo oszczędny, a jednocześnie bardzo pojemny. Scenografia i kostiumy Ewy Gdowiok budują czytelną metaforę tego świata i jego emocji. Tu nic nie jest zbędne, każdy detal znaczy, każdy uzupełnia opowieść, nie przysłaniając najważniejszych elementów tego spektaklu: słowa i emocji. Tekst Staszaka z chirurgiczną precyzją wydobywa niemal wszystkie odcienie życia i stanowi jakość sam w sobie, zaś aktorzy przekazują to słowo tak, że dociera do widza boleśnie i do głębi.

Karolina Bacia, Łukasz Borkowski, Jakub Hojda, Małgorzata Kowalska i Diana Zamojska. Jeśli nazwiska te nie są dla Państwa oczywiste – niech Was to nie zmyli. Ta piątka wyczarowała na scenie jedyny w swoim rodzaju świat. Prawdziwy.

 

Źródło zdjęcia tytułowego: pexels.com

Źródło pozostałych zdjęć: Tomasz Słupski

Z wykształcenia teatrolog. Od 22 lat związana z Akademią Teatralną im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie: na początku jako studentka Wiedzy o Teatrze – dziś jako kanclerz tej uczelni. Poza oczywistym obszarem sztuki i kultury interesuje się także kartografią.