Your browser is not supported for the Live Clock Timer, please visit the Support Center for support.
Do góry

Proszę mi mówić po imieniu

Ostatnio napisała do mnie młoda kobieta, studentka, która zaręczyła się z 10 lat starszym od siebie wykładowcą z sąsiedniego wydziału. Prosiła mnie o poradę, jak podczas zorganizowanego prywatnego przyjęcia ma się zwracać do kolegów narzeczonego, którzy również pracują na uczelni i często są jeszcze starsi od niego, więc różnica wieku między studentką a kolegami to nawet 20 lat. Co gorsza – dodała – koledzy narzeczonego to niejednokrotnie jej wykładowcy, w związku z czym autorka zapytania nie chciałaby skracać dystansu propozycją przejścia na ty.

Opisana sytuacja jest wbrew pozorom dosyć prosta z punktu widzenia savoir-vivre’u. W okolicznościach całkowicie pozazawodowych (a do takich należy ta sytuacja) w przypadku osób dorosłych płeć decyduje o tym, kto inicjuje poufałe formy adresatywne, czyli to od kobiety będzie zależało, czy znajomi przejdą na ty. Jeśli więc studentka nie będzie się czuła z tym komfortowo ze względu na zależności na uczelni, póki studiuje wcale nie musi takich propozycji składać. Gdyby to jednak koledzy narzeczonego – łamiąc zasady – zaproponowali mówienie sobie po imieniu, wypada się zgodzić, jakby nigdy nic, żeby przypadkiem nie zepsuć stosunków. Nie powinno się swoim zachowaniem dawać do zrozumienia, że ktoś popełnił faux pas. Jednak na uczelni wobec innych pracowników naukowych czy studentów stosowniej będzie powrócić do form oficjalnych. Można też zastosować bezosobową komunikację, na co język polski pozwala.

Przechodzenie na ty jest uwarunkowane kulturowo, czyli w różnych krajach będą miały zastosowanie inne zasady. We Francji długi czas obowiązuje liczba mnoga, Niemcy nawet po wielu latach współpracy zwracają się do siebie po nazwisku albo przez tytuły, w USA na ogół zaraz po zawarciu znajomości przechodzi się na ty. W Polsce jest to trochę bardziej skomplikowane. Przede wszystkim trzeba pamiętać, że inne zasady są przyjęte w życiu zawodowym, a inne w prywatnym. W pracy o formach decyduje osoba wyższa rangą lub klient. Prywatnie natomiast – kobieta lub osoba starsza.

Mówienie sobie po imieniu pociąga za sobą inne relacje, bardziej poufałe. Propozycja przejścia na ty jest wyraźnym sygnałem do zacieśnienia stosunków. Można oczywiście i warto spojrzeć na to z innej strony: poufałe formy adresatywne proponowane jako wynik bliższej znajomości. Trzeba dodać, że jest to w Polsce bardziej naturalne.

Jest jeszcze jeden ważny aspekt przechodzenia na ty. Formami adresatywnymi powinna rządzić symetria. Oznacza to, że zwracając się do kogoś po imieniu, pozwalamy tak samo zwracać się do siebie. Niestety nierzadko zdarza się, kiedy przełożony mówi do pracowników po imieniu, nie pozwalając tak zwracać się do siebie. Można usłyszeć wtedy: „Agnieszko, przynieś dokumenty Iksińskiego” i w odpowiedzi: „Oczywiście, panie prezesie”. Zdarza się to w biurach, w urzędach, szpitalach – wszędzie tam, gdzie przełożeni nie mają dobrych manier.

 

Źródło zdjęć: pexels

Mentorka w Projekcie Lady, wykładowca i trener; założycielka firmy szkoleniowej The Protocol School of Poland. Wiedzę z dziedziny międzynarodowego protokołu i etykiety biznesu oraz wystąpień publicznych zdobywała w The Protocol School of Washington w Waszyngtonie pod okiem największych ...