Your browser is not supported for the Live Clock Timer, please visit the Support Center for support.
Do góry

Prawo powielaczowe 2.0, czyli… co ma Twitter do Edwarda Gierka?

Prawo powielaczowe, o którym chciałbym napisać, jest z pewnością dobrze znane wśród przedsiębiorców starszego pokolenia. Jeszcze 30-40 lat temu mieliśmy z nim do czynienia na co dzień, ucząc się dostosowywać do jego specyfiki i wymagań.

Powielacz, czyli urządzenie poligraficzne będące przodkiem kopiarki, młodszy przedsiębiorca może obejrzeć w muzeum. Hasło „prawo powielaczowe” znajdzie zaś w portalu twojahistoria.pl, prezentującym tekst z „Abecadła PRL-u”.
Artykuł przypomniał działanie władz i urzędów polegające na wymuszaniu stosowania, zamiast uchwalonych i obowiązujących ustaw, przygotowanych przez decydentów organów skarbowych czy Ministerstwa Finansów wytycznych, okólników, notatek, instrukcji, rozprowadzanych następnie wśród urzędników za pomocą druków powielaczowych, miast oficjalnych środków przekazu.

Artykuł opatrzony ogromnym zdjęciem towarzysza Edwarda Gierka, za którego rządów miał miejsce niesłychany rozwój tego typu procedur, oraz uzupełnienie ich o nową funkcję: powstawały wytyczne, których treść w istotny sposób reinterpretowała lub nawet zmieniała sens oficjalnie uchwalonej, opublikowanej i obowiązującej ustawy.

 

Powrót do starych praktyk

 

Obecnie urzędnicy odgrzebali stare nawyki. Uwielbienie rządu dla systemu z lat 80. XX w. sięga zenitu, a stanowienie prawa, szczególnie podatkowego upodabnia się do dobrze wówczas znanych wzorców. Powstają okólniki, instrukcje i wytyczne, mające niewiele wspólnego z uchwalonymi przepisami, a przedsiębiorca musi się w nich poruszać na oślep, nie mając pojęcia, co akurat przyjdzie do głowy urzędnikom skarbowym. Co gorsza, wprowadzone dla wyjaśniania przepisów indywidualne interpretacje skarbowe KAS stara się pod byle pozorem (na przykład zarzut podejrzenia niedozwolonej optymalizacji, który można przedstawić zawsze i każdemu) nie wydawać.

Także Minister Finansów nie stosuje oficjalnych instrumentów służących do przybliżania przedsiębiorcom skomplikowanych przepisów. Zgodnie z „konstytucją podatnika”, czyli ordynacją podatkową, „minister właściwy do spraw finansów publicznych ma dążyć do zapewnienia jednolitego stosowania przepisów prawa podatkowego przez organy podatkowe” w szczególności wydając objaśnienia podatkowe.

Co ważne, zastosowanie się do tych objaśnień powodować będzie objęcie podatników ochroną przewidzianą w przepisach podatkowych, przede wszystkim brakiem odpowiedzialności karno-skarbowej, w przypadku, gdyby wykładnia przepisów okazała się inna od wskazanej.

 

Objaśnienia do wyjaśnień

 

Nie znaczy to jednak, że Minister Finansów milczy. Notorycznie pojawiają się na stronach MF wyjaśnienia podatkowe. Czy wymiana objaśnień na wyjaśnienia, dotycząca w sumie tylko dwóch literek ma jakiekolwiek znaczenie? Kolosalne. Wyjaśnienia podatkowe nie są uwzględnione w ordynacji podatkowej. Są „prawem kaduka” stosowanym – jak zawsze – przez silniejszego wobec słabszych.

Wyjaśnienia wskazują tok myślenia administracji skarbowej w danej chwili, nie gwarantując jednak, że jest on zgodny z prawem (co wskazują liczne wyroki Sądów Administracyjnych), ani nawet, że pozostanie niezmienny w samej KAS. Nie gwarantują także żadnej ochrony podatnikom.

Przypadki błędów w wyjaśnieniach można by mnożyć, a im więcej wprowadzanych ad hoc w nocnych, ekspresowych głosowaniach zmian i quasi-reform podatkowych, tym ilość wyjaśnień staje się większa. Coraz częściej, niestety, są one niezgodne ze stanowioną literą prawa, za co ogłaszający wyjaśnienia Minister Finansów nie bierze żadnej odpowiedzialności – skoro są one niezgodne z prawem, to przestrzeganie ich przez przedsiębiorców odbywa się na ich własne ryzyko. Nieprzestrzeganie… też, gdyż powoduje albo ogromne straty finansowe, albo groźby kontroli ze strony urzędu skarbowego.

 

„Ulga” w ubezpieczeniach

 

Pierwszym przypadkiem, o którym pamiętamy, było wprowadzenie ulgi w „ubezpieczeniach” ZUS dla nowo powstałych przedsiębiorców. Mogą oni „na próbę” nie płacić składek społecznych przez pierwsze pół roku działalności. Nie są przez to, w rozumieniu przepisów o Systemie Ubezpieczeń Społecznych, ubezpieczeni jako przedsiębiorcy, a przecież te same przepisy, dla wykonawców usługi o charakterze zlecenia, nieposiadających żadnego tytułu do ubezpieczenia, przewidują pobranie i zapłatę składek przez zlecającego.

Wiązałoby się to z dodatkowymi kosztami oraz de facto, zamiast „wsparciem” – wyparciem z rynku młodych przedsiębiorców. Nikt rozsądny, w obawie przed ZUS-owskim parapodatkiem nie składałby im zleceń. Sprawę „załatwiło” wyjaśnienie Ministra i Premiera. Łaskawie obiecał przedsiębiorcom, nie powołując się na żadną podstawę prawną, że składki nie będą pobierane. Jak długo obietnica będzie ważna? Przedawnienie w ZUS biegnie aż przez 5 lat od dnia wymagalności składek?

 

 

Niechlujne prawo

 

Kolejna rozbieżność powstała dla obowiązkowych płatności przelewem, dotyczących zgodnie z Prawem Przedsiębiorców, transakcji przekraczających 15 000 zł.

Zgodnie z… niechlujnie uchwalonym prawem przedsiębiorców, w którym ustawodawca „zapomniał” zdefiniować, jak rozliczać transakcje ciągłe, oparte o wieloletnie kontrakty, rozliczane miesięcznie, na niewielkie kwoty, jak choćby najem, usługa księgowa, ochrona, sprzątanie i wiele innych. Po zsumowaniu w okresie kilkuletnim przekroczą one z pewnością limit. Tylko czy podpisując umowę możemy wiedzieć jak długo będzie trwała?

Także tutaj „dobry wujek” Minister Finansów pośpieszył z wyjaśnieniem, że transakcje ciągłe możemy analizować według kwot płaconych miesięcznie. Także tutaj, nie podając podstawy prawnej i nie przyjmując odpowiedzialności przewidzianej dla objaśnień podatkowych.
Jaka w tym przypadku będzie ochrona przedsiębiorcy, jeśli już po kilku latach Sądy Administracyjne orzekają odmiennie? Czy kolejny Minister Finansów naśle na nas kontrole, nakazujące wyksięgować z kosztów to, co jego poprzednik księgować dozwolił? Który Minister się nad pozbawionymi prawnej ochrony przedsiębiorcami ulituje, jeśli w ciągu ostatnich 5 lat było ich już siedmiu?

 

Bzdura lex, sed lex

 

Ostatni, obowiązujący od 1 listopada 2019 roku, przypadek jest sprawą najgroźniejszą. Wydane przez Ministra wyjaśnienie, które według wielu interpretacji nakłania do łamania prawa. Mowa o obowiązkowym split-paymencie, który zgodnie z niechlujnie uchwalonymi przepisami, odwołuje się do sytuacji, kiedy to „kwota należności ogółem stanowi kwotę, o której mowa w art. 19 pkt 2 ustawy z dnia 6 marca 2018 r. „Prawo przedsiębiorców”.

Prawo przedsiębiorców wymienia tylko kwotę 15 000 zł i według interpretacji prawników tylko dla tej kwoty powinny zadziałać nowe przepisy. Jest to oczywiste kuriozum. Minister Finansów najspokojniej w świecie zamieścił wyjaśnienie, że przepis należy stosować dla definicji zawartej w Prawie przedsiębiorców.

Ta określa już szerzej – sytuację, w której płatność przekracza 15 000 zł. W swoich wyjaśnieniach Minister grozi sankcjami wobec przedsiębiorców, którzy zastosują uchwalony przepis (równe 15 000 zł) zamiast wydanego prawa powielaczowego (ponad 15 000 zł). Abstrahuję całkowicie od faktu, że ustawa jest niejasna, stosując nielegalne naciski, zamiast wykonać swoje obowiązki: natychmiast uciąć całą dyskusję za pomocą zgodnego z prawem objaśnienia podatkowego.

W zaistniałej sytuacji już tylko śmiech pusty budzi fakt, że tym razem wyjaśnienia umieszczone zostały między innymi na… Twitterze. Powstał więc nowy ośrodek stanowienia prawa w Polsce. W imię rozwoju i informatyzacji prawo powielaczowe zastąpiono twitterowym.

 

Autor artykułu: Robert Adam Okulski

 

Źródło zdjęć: Gazeta Małych i Średnich Przedsiębiorstw

Gazeta Małych i Średnich Przedsiębiorstw Gazeta MSP jest miesięcznikiem ekonomicznym skierowanym do właścicieli oraz osób zarządzających firmami z sektora małych i średnich przedsiębiorstw. Gazeta dostępna jest na rynku od 17 lat. Misją Gazety MSP jest dostarczanie przedsiębiorcom oraz osobom ...