Your browser is not supported for the Live Clock Timer, please visit the Support Center for support.
Do góry

Podwójne szczęście!

Bliźniaki zawsze, niezależnie od wieku, wzbudzają wiele emocji, z reguły tych pozytywnych.

Pamiętam, że spacerując z moimi maluszkami, już sam wózek budził zainteresowanie przechodniów i ich uśmiech. Wielokrotnie byłam pytana, czy to bliźniaki, czy jest mi trudno i jak ja to wszystko ogarniam. Spotykałam się w większości z podziwem, szczególnie innych Mam, które z jednym dzieckiem miały co robić, a co dopiero z dwójką!

Odwieczne pytanie: lepiej być rodzicem bliźniąt czy dwójki dzieci w odstępie czasowym?

Na to pytanie odpowiem zgodnie z prawdą – nie wiem, bo nigdy nie miałam jednego dziecka, zostałam obdarowana od razu dwójką. Nie wiem jak to jest przy jednym dziecku, mogę sobie to tylko wyobrazić, ale podzielę się moimi spostrzeżeniami co do plusów i minusów bycia mamą bliźniaków, chociaż nie jest to wcale takie proste, bo niekiedy plusy i minusy zazębiają się.

 

Sen

 

Najtrudniejszy na początkowym etapie macierzyństwa (do przeszło dwóch lat) był dla mnie permanentny brak snu. Nie stanowiły dla mnie kłopotu czynności związane z obsługą dzieci i tymi wszystkimi obowiązkami, które przy dzieciach trzeba wykonać, ale właśnie brak snu, przez co i notoryczne zmęczenie. Jednak jest to plus „posiadania” bliźniaków, bo brak snu przeżyłam raz. Jednak przyznam, że często myślałam sobie jak to dobrze mają Mamy z jednym dzieckiem, bo gdy dziecko śpi, one również. Natomiast gdy jedna z moich córeczek spała, druga niekoniecznie.

 

Spacery

 

Kwestie spacerów, gdy dziewczynki były małe, traktowałam jako relaks i taką odskocznię. Dziewczynki przeważnie spały, więc to był dla mnie czas relaksu – niewątpliwy plus. Ze względu na wspomniane wcześniej zainteresowanie przechodniów i innych Mam nawiązywałam ciekawe znajomości i miałam okazję porozmawiać z kimś innym niż w ciągu dnia, gdy tylko pieszczotliwie zwracałam się do dzieci – plus dla mojej psychiki.

Gdy dziewczynki były na etapie nauki chodzenia, spacery nie były proste. Plac zabaw był dla nas nieosiągalny, bo jedna szła w jedną stronę, druga w drugą, a ja po środku nie wiedząc za którym dzieckiem iść. Bez wsparcia innej osoby place zabaw omijałam (w weekendy nadrabialiśmy) – to nie do końca minus, tylko kwestia techniczna ogarnięcia dzieci w pojedynkę.

 

Jedzenie

 

Najważniejsze, oczywiście zaraz po okazywaniu uczucia miłości do dzieci, jest jedzenie. W początkowych miesiącach życia moich dzieci miałam wrażenie, że nic nie robię tylko karmię maluchy. Tu niewątpliwie łatwiej mają mamy z jednym dzieckiem. Moje próby równoczesnego karmienia niestety nie zawsze wychodziły, bo jedno dziecko spało, drugie chciało jeść. Bywały momenty, że obie chciały jeść w tym samym czasie, obie płakały, a stres robił swoje, więc obsługa karmienia naturalnego równocześnie często kończyła się fiaskiem. Karmiłam wówczas to dziecko, które głośniej krzyczało lub które według mnie powinno zjeść pierwsze, drugie starałam się zająć jakąś zabawką. Tu ewidentnie przy jednym dziecku bez stresu, pośpiechu można je nakarmić.

 

Czas dla siebie

 

Mimo ogromnego przemęczenia, czasem frustracji i gorszych psychicznie dni, starałam się w tym całym kołowrotku znaleźć odrobinę czasu dla siebie. Może to wydawać się śmieszne, ale zwykłe pomalowanie paznokci, czy ubranie się ciut ładniej niż w wygodny dres powodowały u mnie poprawę nastroju i takie lepsze, energetyczne samopoczucie. Poranny prysznic również traktowałam jako czas dla siebie, dzieci ze mną w łazience w leżaczkach, miałam je na oku i mogłam poświęcić uwagę tylko sobie. Z perspektywy czasu wiem, że to były bardzo ważne momenty i polecam je niezależnie od zajętości dnia, polecam znaleźć i celebrować chwile tylko dla siebie. To może być chociażby spacer z dziećmi, można nalać sobie do kubka termicznego ciepłej kawy i gdy dzieci śpią, delektować się jej smakiem na ławce w parku lub przeczytać rozdział książki – po miesiącu książka jest przeczytana!

 

Podsumowując, myślę, że niezależnie czy bliźniaki czy więcej dzieci, a w odstępach czasowych, ważna jest organizacja zajęć i wszelkich aktywności, które mamy do zrobienia. Jeśli jest na kogo, to delegować zadania, czasem trzeba poprosić o wsparcie i nie ma w tym nic złego. Ważne jest zachowanie balansu między macierzyństwem, a swoimi potrzebami, które również są ważne.

Dziś moje dziewczynki mają już 5 lat i patrząc wstecz, mogę śmiało powiedzieć, że miłość do swoich dzieci jest czymś tak pięknym, tak niezwykłym, iż warta jest każdego trudu i poświęcenia. Czas i tak upłynie… dzieci dorosną, a nasze przeżycia i wspomnienia rodzicielstwa pozostaną z nami na zawsze…

 

Źródło zdęć: pexels

Zdobyte wykształcenie ekonomiczne i logistyczne wykorzystywała w działach logistyki firm telekomunikacyjnych. Współtworzyła zespoły sprzedażowe, zarządzała siecią sprzedaży, kierowała działem obsługi klienta. Z potrzeby serca stworzyła pracownię krawiecką, gdzie realizowała się twórczo. Uważa, ...