Your browser is not supported for the Live Clock Timer, please visit the Support Center for support.
Do góry

O okrucieństwie wojen, o roli kobiet w świecie z Dominikiem W. Rettingerem rozmawia Izabela Husarzewska-Tobiasz

Izabela Husarzewska-Tobiasz: Laureatami tegorocznej Pokojowej Nagrody Nobla zostali Denis Mukwege i Nadia Murad, walczący z przemocą na tle seksualnym. W uzasadnieniu podkreślono, że ich działania ukierunkowane są na „położenie kresu przemocy seksualnej jako broni w konfliktach zbrojnych”.

W swojej ostatniej, niedawno wydanej, książce Kommando puff porusza Pan trudny temat domów publicznych w obozach zagłady podczas drugiej wojny światowej. Czy historia wojen i przemocy XX wieku nie nauczyła nas, ludzi, niczego, tak że proceder seksualnego wykorzystywania kobiet nadal trwa?

 

Dominik W. Rettinger: Myślę, że niestety jest to proceder stary jak historia człowieka, od chwili kiedy nasi przodkowie zaczęli tworzyć plemiona, które ruszyły do walki między sobą. Przyszedł czas, aby spojrzeć na całą naszą historię, na wszystkie cywilizacje, z nowej perspektywy. Spojrzenie, które proponuję, jak się już przekonałem, jest bardzo niewygodne dla mężczyzn, ale również dla niektórych kobiet. Zawiera się w prostym stwierdzeniu: Wszystkie nieszczęścia gatunku ludzkiego biorą się z faktu sprawowania władzy przez mężczyzn. Kiedy kobiety wreszcie odsuną mężczyzn na drugi plan, pozbawią ich wpływu na politykę i finanse, z naszej planety zaczną znikać wojny, niesprawiedliwość, nędza.

To tak prosta prawda, że wywołuje u moich rozmówców i czytających skrajne reakcje. Od nazwania mnie głupcem, po argumenty o równie złej naturze kobiet, przykłady Katarzyny Wielkiej czy Katarzyny Medycejskiej, jako dowodu fatalnych skutków kobiecych rządów. No i co z esesmankami z obozów koncentracyjnych, choćby z mojej powieści.

Odpowiadam, że obie te władczynie rządziły w świecie całkowicie męskim, stosowały się do istniejących reguł. Tak samo królowe Bona, Elżbieta czy Wiktoria. A esesmanki były starannie wybranymi przez mężczyzn psychopatkami, które zdarzają się niestety i wśród kobiet. Choć procentowo trzy razy więcej jest mężczyzn psychopatów i często robią wielkie kariery w polityce, armiach i finansach.

Ciekawe, że argumenty zaprzeczające mojej „oczywistej prawdzie” są zwykle poparte dużą dawką emocji. To dla mnie kolejny dowód, że dotykam tabu, podważam święty porządek. Przykład: dlaczego w Kościele katolickim wyłącznie mężczyźni mogą być kapłanami? Może dlatego, że według św. Augustyna kobiety nie mają duszy? W Nowym Testamencie nie ma słowa o męskim rodzaju duchowych przewodników. Nie ma też Matki Kościoła, sami Ojcowie. Można uznać, że to następstwo religii i kultury żydowskiej, z której pochodził Jezus. On jednak odrzucił lub zmienił wiele zasad tej religii, skąd zatem przywiązanie Kościoła do tej właśnie zasady, dającej mężczyznom wyłączność do kontaktów z Bogiem?

Musi tak być, bo Bóg jest facetem z brodą i wąsami? W religii hinduistycznej bogowie są mężczyznami i kobietami, męscy bogowie w żaden sposób nie dominują. Ale my wiemy lepiej, nasz Bóg wyznaczył miejsce kobiecie „u boku mężczyzny”. I lepiej niech się nie wysuwa do przodu, bo mąż ma prawo skarcić „swoją” niewiastę.

A nienawiść Kościoła do kobiet? Kilka milionów kobiet spalonych na stosach, zamordowanych w chrześcijańskiej Europie kierującej się miłością bliźniego. Bo księżom zakazano małżeństw i seks księdza z kobietą stał się grzechem śmiertelnym. Trzeba było zatem zabić ten przeklęty popęd, jeśli nie w sobie, bo to niemożliwe, to w kobietach, razem z ich diabelskimi ciałami. Do tej pory polski Kościół nie gani otwarcie przemocy w rodzinie, mężów wobec żon. Słyszę wciąż wyrażane przez biskupów nawoływania do posłuszeństwa kobiet wobec mężów, bez względu na to, jak są traktowane. To są niestety fakty. Tak edukowani młodzi mężczyźni nie widzą potem problemu w zdobyciu kobiety siłą, zwłaszcza po alkoholu, którego Kościół też nie zabrania, bo i tam leje się w nadmiarze.

Proces przejmowania steru przez kobiety na szczęście już się zaczął i przyśpiesza, czy się to podoba krytykom tej tezy czy nie. Do drugiej wojny światowej, przez ponad 20 tysięcy lat, kobiety nie miały nic do powiedzenia na naszej planecie. Poza wyjątkowymi osobowościami. Po wojnie zaczęło się to gwałtownie zmieniać, przede wszystkim w naszej cywilizacji. Kobiety weszły do nauki, polityki, życia gospodarczego, finansów, sztuki. Całe zawodowe życie współpracuję z inteligentnymi, samodzielnymi kobietami, coraz częściej na czele firm i instytucji państwa. Są przedsiębiorcze, świetnie zorganizowane, bardziej odpowiedzialne i uczciwsze od mężczyzn. I bardziej kreatywne, otwarte na idee, w przeciwieństwie do egotycznie, samolubnie, narcystycznie zamkniętych facetów, których rozwój umysłowy i duchowy jest odwrotnie proporcjonalny do wywalczonego statusu.

Wracając do pytania: gwałty znikną, kiedy mężczyźni nie będą w stanie prowadzić wojen, bo kobiety nie wydadzą im takiego rozkazu. Oraz kiedy mężczyźni będą bezlitośnie karani za każdą formę przemocy, w tym seksualną wobec kobiet. Kiedy? Może za sto, dwieście lat. Ale może za pięćdziesiąt? Nasza cywilizacja niesłychanie przyśpieszyła. Pozostaną oczywiście muzułmanie, ze swoją średniowieczną świadomością. Ale nawet muzułmanki się budzą, widząc, jak kobiety Zachodu zdobywają należne im miejsce.

 

Bohaterki Pana książki podejmowały trudne decyzje, chyba najtrudniejsze w swoim życiu. Bez wątpienia były ofiarami wojny. Dlaczego po zakończeniu działań wojennych nie były traktowane jak ofiary?

 

To pytanie do ludzi, którzy przyjęli rolę sędziów w takich sprawach. Myślę, że wówczas większość z nich stanowili mężczyźni. Choć oczywiście i byłe więźniarki mogły źle oceniać kobiety z Puff. One przymierały głodem, pracowały ponad siły, chorowały, ginęły, a tamte chodziły w ładnych sukienkach, dobrze odżywione, bezpieczne. To bezpieczeństwo było mocno ograniczone, narażone na brutalne praktyki lekarskie, kończące się czasem śmiercią aborcje, na okaleczanie promieniami roentgenowskimi, którymi wypalano jajniki, aby kobiety z Puff nie zachodziły w ciążę. Ale i tak status tych kobiet był nieporównywalnie lepszy od wszystkich więźniarek obozów.

Nie mam prawa, nikt nie ma, oceniać dziś tamtych sądów, ani ludzi, którzy je wydawali. Mogę tylko powiedzieć, że nikt kto nie doświadczył losu więźnia obozu koncentracyjnego, nie ma prawa dziś stwierdzić, że ratujące życie kobiety z Puff, postępowały niemoralnie. Spróbujmy najpierw nieludzkiego głodu, tyfusu, bicia, zimna, powolnego umierania, rozpaczy, dowiedzmy się, kim jesteśmy, potem sądźmy innych.

 

Od pewnego czasu na znaczeniu zyskują ruchy kobiece. Wydaje się, że świat rządzony przez mężczyzn chyli się ku upadkowi. Jak Pan myśli, czy świat rządzony przez kobiety byłby lepszym światem?

 

Na to pytanie już odpowiedziałem. Ta idea chodzi za mną od chwili, kiedy ukończyłem Kommando Puff. Powstała, gdy czytałem wspomnienia i relacje z Auschwitz. Nie mogłem uwierzyć ani zrozumieć, jak możliwe jest aż takie bestialstwo mężczyzn. Jak wspomniałem wyżej, kobiety esesmanki to dla mnie mutacja mężczyzn, przez nich zostały wyszkolone, stworzone.

 

Jakie tematy będzie poruszała Pana następna książka?

 

Dużo lżejsze, na szczęście. Wojna, obozy, Holocaust to temat tkwiący we mnie od dzieciństwa, od wielu lat domagał się wyrażenia w jakiejś formie. Filmów nie robię, pomimo, że z wykształcenia jestem reżyserem, przyszło więc zawrzeć to w formie powieści. I wystarczy.

Spotkałem właśnie wspaniałą kobietę. Niezwykle inteligentną, świetnie wykształconą, kreatywną, z wyobraźnią i pamięcią, której można pozazdrościć. Miała pasjonujące życie, w wieku 21 lat wyjechała do Paryża, zrobiła tam karierę kreatorki mody i producentki ubrań. Miała 4 mężów, bardzo ciekawych mężczyzn, bo tylko tacy byli w stanie sprostać jej oczekiwaniom. Zaproponowałem Jej napisane wspólnie powieści czerpiącej z Jej życia, pełnego ciekawych ludzi, wydarzeń, anegdot, dramatów i przede wszystkim miłości, której zawsze szukała, znajdowała i traciła. Zgodziła się, ku mojej radości, i zaczęliśmy pracę.

Paryż lat 70., 80. i 90., z elitami tego niezwykłego miasta, urokiem i niebezpieczeństwami. Artyści, politycy, biznesmeni, myśliciele, dyktatorzy mody, aktorzy, alkoholicy, awanturnicy, oszuści. Piękne, mądre kobiety i mężczyźni, którzy otaczali bohaterkę powieści. Wszystko, czego doświadczyła moja niezwykła współautorka. Powieść pisana ze szczerością i poczuciem humoru, wypełniona odważną erotyką. Moja rola polega na wspólnym budowaniu narracji i struktury całości.

Nasunął się już tytuł: L’Amour. Książkę planujemy wydać w Polsce i Francji równocześnie. Mam nadzieję, że znajdzie się wkrótce polski wydawca z wyobraźnią. Początek tekstu jest gotowy do prezentacji.

Dziękuję za ciekawą rozmowę, która może stać się punktem wyjścia dla naszych czytelników do refleksji nad kondycją ludzkości i człowieka w dzisiejszych czasach. A Panu życzę sukcesu wydawniczego.

 

Źródło zdjęć: pexels

Freelancerka realizująca projekty kulturalne i związane z przemysłami kultury, prowadząca działania PR dla marek selektywnych oraz organizująca eventy. Absolwentka Filologii Polskiej na UW (specjalizacja animacja kultury) oraz Podyplomowego Studium Menedżerów Kultury w Szkole Głównej Handlowej ...