Your browser is not supported for the Live Clock Timer, please visit the Support Center for support.
Do góry

Nie mam teraz czasu, czyli zapracowani rodzice

Model funkcjonowania rodziny ulega ciągłym zmianom. Inaczej wychowywano dzieci dawniej, inaczej wygląda to dzisiaj, w czasach nowoczesnych technologii, elektroniki, komputeryzacji i innych poprawiających jakość życia innowacji. Brak czasu na wychowanie dzieci staje się więc normą, z którą niestety wiąże się wiele zagrożeń i niebezpieczeństw, mogących mieć tragiczne skutki w ich późniejszym życiu.

 

Dzięki telefonom komórkowym łatwiej kontrolować nasze dzieci, zadbać o ich bezpieczeństwo. Internet daje nam wiele możliwości, między innymi szybkie zdobycie potrzebnej wiedzy, porad dotyczących codziennych problemów, ale jednocześnie zastępuje dzieciom potrzebną rozrywkę i zaspokaja ich ciekawość, kiedy dorośli nie mają dla nich czasu. Pracujemy, żeby zarabiać na wygodniejsze mieszkania, lepsze auta, niestandardowe wyposażenie domu, czy inne sprzęty niezbędne w naszym pojęciu do codziennego sprawnego funkcjonowania. Opiekę nad dziećmi od ich najmłodszych lat wspomagają kamery i nianie elektroniczne instalowane w pomieszczeniach mieszkalnych, a także nowocześnie wyposażone kuchnie oraz wiele innych ogólnodostępnych dobrodziejstw z dziedziny techniki. Wielu ludziom wydaje się, że nie potrafią egzystować bez tych cudów, dlatego staje się to pewnego rodzaju uzależnieniem.

 

Często trudna sytuacja materialna, niepozwalająca zaspokoić tych potrzeb, wiąże się z koniecznością podjęcia pracy zawodowej obojga rodziców. Liczne kredyty, zobowiązania finansowe, jak również pęd do bycia na topie napędzają przypisany temu kierunek działania i niewątpliwie muszą mieć gdzieś swój negatywny wydźwięk.

Dawniej więcej kobiet zajmowało się wychowywaniem dzieci, poświęcając im niemal każdą chwilę wolną od obowiązków domowych. W czasach, kiedy kobiety pragną bądź muszą realizować się zawodowo, czas ten poświęca dzieciom postęp techniczny.

 

 

Przeciętna rodzina po opłaceniu czynszu, wynajmu, rachunków, czy rat zaciągniętych kredytów na niewiele może sobie pozwolić, a trzeba przecież też coś jeść. Problem braku czasu poświęcanego własnym dzieciom dotyczy jednak szerszej rzeszy społeczeństwa, nawet tego, które na swoje zarobki nie narzeka. Nieustannie rośnie poziom zatrudnienia wśród kobiet, coraz więcej z nich pracuje. Gdzie więc czas na opiekę nad dziećmi? Kobiety i mężczyźni zarabiający więcej mają możliwość wynajęcia niani, gosposi, opłacenia prywatnego przedszkola, czy szkoły, gdzie dzieci otoczone są opieką wychowawców pedagogów i mają mnóstwo różnorodnych zajęć. Niestety w przedszkolach oraz w szkołach publicznych sytuacja wygląda inaczej. Pozostaje świetlica albo podwórko. W zamożnych rodzinach problem pojawia się wtedy, gdy zapracowany ambitny rodzic brak czasu próbuje wynagrodzić dzieciom w sposób materialny. Wyszukane prezenty mają zająć pociechę na tyle, żeby nie absorbowało matki i ojca dryfujących pomiędzy firmami, biurami, czy zatopionymi w swoim zapracowanym świecie. Dodatkowe zajęcia pozalekcyjne, modne w ostatnich latach, mają pomóc dzieciom w przetrwaniu do powrotu z pracy ich rodziców. Na to wszystko trzeba zarobić, a więc brak czasu zatacza koło i trwa to latami.

Dzieci żalą się, że rodzice nie spędzają z nimi czasu, nie pomagają w rozwiązywaniu problemów, nie przekazują im żadnych głębszych wartości poza koniecznością nauki i zdobycia odpowiedniej pozycji społecznej. W pogoni za pieniędzmi i większymi wygodami zapomina się o tym, co tak naprawdę ma znaczenie. Nie buduje się zdrowych relacji, ani więzi, które są podstawą do właściwego rozwoju młodych ludzi. Ludzie często nie zdają sobie sprawy, że błędne jest myślenie „najpierw mieć, a potem być”. Dlaczego tak jest? W XXI wieku zarabiane przez rodzica pieniądze są dzieciom po prostu potrzebne. Nie sprawa w zabawkach ani w markowych modnych strojach, ale w grę wchodzą znacznie poważniejsze pojęcia takie jak edukacja, rozwój zainteresowań oraz zdrowie. Wszędzie słychać, że dla prawidłowego rozwoju niezbędne są basen, uprawianie sportów, nauka języków, konie, tenis, czy pianino. To wszystko prawda, ale co ze sferą emocjonalno-duchową?

 

Są rodziny, które stawiają na minimalizm. Nie można jednak zbyt surowo traktować tych, którzy dla dzieci pracują od świtu do zmierzchu. Oni też kochają swoje dzieci, tyle, że nie potrafią znaleźć złotego środka, aby zaspokojone były wszelkie potrzeby od emocjonalnych po materialne. Przygotowanie do dorosłego życia nierzadko kosztuje fortunę, ale przecież są dzieci z rodzin, w których nigdy na nic nie wystarczało, z rodzin niepełnych, nawet patologicznych, które po osiągnięciu wieku dojrzałości same dochodziły w życiu do wszystkiego, rozwijały się, kształciły, stawały ekspertami i zajmowały wysokie stanowiska. Może sposobem na to jest wyuczenie i wypracowanie u dzieci i młodych ludzi pewnych zachowań, ambicji, wytrwałości, konsekwencji, rozwijania własnych pasji i predyspozycji, ale również pokory, empatii oraz szacunku do innych. Jeśli nie damy im wszystkiego na tacy, może będą o to walczyć sami, w dorosłym życiu.

Czas transformacji systemowej znacznie nasilił zjawisko dysfunkcjonalności rodziny. Osłabił więzi uczuciowe pomiędzy członkami rodziny, zminimalizował sferę emocjonalną na korzyść wartości materialnych. To prowadzi do duchowego osamotnienia młodego człowieka i nawet jeśli czas ten wypełniają mu różnorodne zajęcia dodatkowe, czy inne rzeczy materialne, bardzo mocno odbija się to na jego podatnej na bodźce psychice. Stan osamotnienia wynikający z nieobecności rodziców nigdy nie jest wyborem, ponieważ jest to niezgodne z naturą dziecięcego okresu rozwoju. Wszystkie dzieci są uzależnione od dorosłych, potrzebują ich wsparcia, uwagi, pomocy oraz rady. Brak czasu dla własnych dzieci może doprowadzić nie tylko do sieroctwa emocjonalnego i duchowego, ale przede wszystkim może mieć bardzo poważne skutki w przyszłości. Nienauczone miłości, szacunku i współczucia dla innych dzieci mogą mieć kłopoty z prawem, założeniem rodziny, odnalezieniem się w społeczeństwie. Nie będą potrafiły nawiązywać kontaktów międzyludzkich, kochać, ani doceniać uczuć innych osób, pozostaną obojętne na ludzkie krzywdy. I co w obecnych czasach również jest częstym zjawiskiem, odsuną się lub całkowicie zerwą kontakty z rodzicami, nie czując potrzeby obcowania z nimi, ani dzielenia się z nimi własnym niepełnowartościowym życiem.

 

Źródło zdjęć: pexels

Absolwentka Instytutu Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego na Wydziale Mediów i Komunikowania Społecznego, a także Studiów Podyplomowych w dziedzinie Redakcji Językowej Tekstu. Ukończyła również Autorską Szkołę Muzyki Rozrywkowej i Jazzu na kierunku ...