Your browser is not supported for the Live Clock Timer, please visit the Support Center for support.
Do góry

Materiał, który dostanie nowe życie

Polityka gospodarcza USA, wprowadzająca cła na stal i aluminium da szanse innowacyjnym materiałom, dotychczas zbyt drogim by wyprzeć wspomniane metale. Jednym z nich jest carbon, stosowany m.in. w procesie powstawania rowerów, których Polska jest czołowym producentem. Ci, którzy zdążą z jego wdrożeniem mogą zarobić miliony.

 

Nawet, jeśli najbliżsi sojusznicy USA zostaną ostatecznie wyłączeni z wysokich ceł, jakie wprowadza administracja prezydenta USA Donalda Trumpa to ceny metali i towarów powstałych z ich użyciem powinny wzrosnąć.

 

Europa socjalna będzie tracić

Do ich zmiany wystarczy w tym przypadku podatek nałożony na same Chiny, w wysokości 25 proc. na stal i 10 proc. na aluminium. Produkcja w Państwie Środka komponentów metalowych dla globalnego przemysłu jest, bowiem tak duża, że wystarczy wojna handlowa na linii Waszyngton-Pekin by gospodarka światowa doznała potężnego wstrząsu.

Najbardziej ucierpią gracze w państwach, gdzie koszty produkcji są wysokie, tj. w krajach o wysokim stopniu obciążeń socjalnych i podatkowych, czyli w Europie.

 

Wojna handlowa oznacza wzrost cen

Na pierwszy rzut oka wzrost cen między USA a Chinami nie powinien dotknąć producentów z Unii Europejskiej. Ale w gospodarce globalnej tak to nie działa – im mniej podatków, tym globalnie tańsza produkcja. W pierwszym okresie może faktycznie dojść nawet do obniżenia cen na wspomniane metale. Większa podaż na rynku powstała wskutek zmniejszenia importu przez USA może krótkookresowo doprowadzić do zalania Europy jeszcze tańszymi niż obecnie chińskimi komponentami. Skutek: zmniejszenie produkcji na Starym Kontynencie, następnie bankructwa najsłabszych i w końcu ponowny wzrost cen. Przede wszystkim windować je będą chińscy producenci pragnący zrekompensować sobie poprzedni gorszy okres konkurowania z upadającymi europejskimi producentami.

 

 

Europejski, lepszy materiał

Ceny rowerów produkowanych z użyciem metali powinny wówczas wzrosnąć nie tylko o poziom powiększonych podatków, ale też w następstwie zmiany struktury uczestników rynku tj. słabszej konkurencji. Zbliżą się, zatem wartością do jednośladów produkowanych z użyciem ram carbonowych, lżejszych, bardziej pożądanych przez klientów, obecnie niekonkurencyjnych cenowo względem metalowych. W tym momencie europejskie montownie powinny być już jednak przygotowane na ofertę opartą o zróżnicowane materiały, w tym carbon krajowej produkcji, tańszy od amerykańskiego i lepszy od azjatyckiego – stosowany wszędzie tam, gdzie jest on w stanie zastąpić elementy metalowe. Inaczej znów górą będą Chińczycy.

 

Polski producent wyznacza trend

Warto mieć na uwadze, że obecnie w produkcji ram carbonowych sytuacja jest podobna do tej na rynku metali. Pozycję wiodącą w wytwarzaniu wysokiej jakości carbonu ma amerykański Trek z jego opatentowaną technologią OCLV Carbon. Wiele montowni sprowadza jednak ramy z Chin i Tajwanu, często słabej jakości, ale znacznie tańsze od amerykańskich. Jednym z wyjątków jest polski gigant Kross, który niecały rok temu dzięki dofinansowaniu z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego otworzył w Przasnyszu nowatorską linię produkcyjną ram carbonowych. Jeśli inni polscy producenci pójdą w jego ślady będzie tylko lepiej, a produkcja rowerów w Polsce zmieni się z ilościowej w jakościową.

 

Źródło zdjęć: pexels.com

 

Dziennikarz z kilkunastoletnim doświadczeniem, publicysta, konferansjer, redaktor, członek i uczestnik konferencji biznesowych, m.in. European Journalism Centre, przy Komisji Europejskiej. Od 2016 roku ekspert gospodarczy i ds. międzynarodowych think tanku Forum Inicjatyw ...