Your browser is not supported for the Live Clock Timer, please visit the Support Center for support.
Do góry

„Król” – Teatr Polski, Warszawa

Ryzykowne zestawienie: epicki Król Szczepana Twardocha – klasyczna w konstrukcji powieść portretująca przedwojenną Warszawę oraz duet Strzępka/Demirski – enfant terrible polskiego teatru, specjalizujący się w migawkowym, reportażowym, komentującym bieżącą rzeczywistość teatrze.

W powieści Król nawet rodowity warszawiak może zobaczyć inną Warszawę. To wyjątkowy portret podzielonego, zantagonizowanego miasta-wulkanu.

Byłam zatem bardzo ciekawa, w jaki sposób demaskatorski duet przeniesie do teatru fabułę powieści. Czy poszanuje jej konstrukcję, poszczególne wątki; jak potraktuje na scenie opisane przez Twardocha pełnokrwiste postaci? Na ile zaktualizuje i uczyni komentarzem do bieżącej rzeczywistości polityczne rozgrywki i społeczne napięcia lat 30. ubiegłego wieku? Jak w tej współpracy odnajdzie się zespół aktorski?

 

 

Otóż udało im się wypracować znakomity balans. Demirski i Strzępka do powieści podeszli z szacunkiem, dokonując tylko niezbędnych skrótów lub zabiegów adaptacyjnych. Paralele społeczno-polityczne są nienachalne, ale jednak czytelne – przez co spektakl, pozornie będący awanturniczą opowieścią – jest jednak dość bolesną wiwisekcją narodowych uprzedzeń. Ogromnym atutem przedstawienia są aktorzy: Adam Cywka i Andrzej Seweryn jako Jakub Szapiro, Mirosław Zbrojewicz jako Pantaleon, Krzysztof Dracz jako kum Kaplica. Marcinowi Bosakowi udało się znakomicie wydobyć diaboliczność Radziwiłka. Słabszą stroną spektaklu są kobiety, a szkoda, bo w powieści Twardocha ich portrety są zdecydowane i naprawdę interesujące.

 

 

Spektakl trwa prawie 4 godziny, ale czas ten umyka niepostrzeżenie. Nie ma znaczenia, czy widz zna powieść Twardocha, czy nie. Ci, którzy nie czytali, rozczytają ten sceniczny świat bez trudu i śledzić będą z zapartym tchem dzieje bohaterów (bo jest to w gruncie rzeczy opowieść awanturnicza). Znający powieść będą konfrontować swoje wyobrażenia z wyobraźnią twórców – jak mniemam, bez uszczerbku dla żadnej ze stron. (Na marginesie – zachwyciło mnie, jak Strzępka i Demirski rozwiązali problem tatuażu na głowie Pantaleona).

Jest tylko jeden mankament – bilety na ten spektakl naprawdę trudno dostać. Tym bardziej polecam.

 

Autor zdjęć: Magda Hueckel

Z wykształcenia teatrolog. Od 22 lat związana z Akademią Teatralną im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie: na początku jako studentka Wiedzy o Teatrze – dziś jako kanclerz tej uczelni. Poza oczywistym obszarem sztuki i kultury interesuje się także kartografią.