Your browser is not supported for the Live Clock Timer, please visit the Support Center for support.
Do góry

Inwestowanie w sztukę

Czy inwestowanie w sztukę to zawsze żyła złota? Na tego typu pytania zawsze odpowiadam – nie. Należy zacząć od tego, że inwestowaniem w sztukę zajmuje się nisza zamożnych, wytrawnych kolekcjonerów i jest to działalność, wbrew temu co nam się wydaje, niezwykle ryzykowna. Największe bezpieczeństwo daje dawne malarstwo, którego pozycja jest już na rynku ugruntowana – jest mało prawdopodobnym, by Jan Matejko miał swój „czarny czwartek” na rynku sztuki. Największe ryzyko dotyczy zaś twórczości współczesnej, nowej oraz młodej, których charakter może okazać się wyjątkowo kapryśny. Przekonują o tym liczne przykłady artystów, których prace, po nagłym zyskaniu na wartości, gwałtownie spadały w aukcyjnych rankingach. Nie dajmy się zwieść sloganom zachęcającym do łatwej inwestycji w sztukę – rynek aukcyjny należy śledzić z równą uwagą, co giełdę papierów wartościowych. Wzrost popytu na malarstwo konkretnego artysty może mieć czasem niezrozumiałą genezę – wystarczy książka, film, szeptany marketing, reklama, pokaz mody, czy losowe zdarzenie, którego nie da się przewidzieć.

Spójrzmy więc na najbardziej bezpieczną – a może należałoby powiedzieć, najmniej ryzykowne zakupy na aukcjach dzieł sztuki. Nasze możliwości są nieograniczone, jeżeli nieograniczony jest nasz budżet. Trendem, który nie przeminie, jest sztuka dawna, a w szczególności nazwiska takich gigantów jak Leonardo da Vinci, Rafael, Rubens, mistrzowie holenderskiego baroku, impresjoniści, postimpresjoniści, wiedeńscy secesjoniści i wiele, wiele innych nazwisk, które znamy z lekcji o sztuce, z muzeów, z książek czy gazet. Funkcjonują one w powszechnej świadomości jako artyści kultowi, których pozycja stała się niepodważalna. Za taką jakość klienci domów aukcyjnych i galerii mogą zapłacić naprawdę niebagatelne sumy (obecnym rekordem aukcyjnym jest Zbawiciel Świata Leonarda da Vinci, sprzedany w Christie’s za ponad 450 milionów dolarów!). Polska dawna sztuka nie osiąga aż tak wysokich kwot, co nie oznacza, iż nie są one imponujące. Szczególnie ceniony jest modernizm. Dwa najwyższe wyniki odnotowane na polskim rynku sztuki należą do Macierzyństwa Stanisława Wyspiańskiego oraz Zabicia Wapowskiego pędzla Jana Matejki. Trzecie miejsce, na którym uplasowała się Ingrid Mojżesza Kislinga, pokazuje silną pozycję przedwojennej awangardy. Artyści, którzy dojrzewali artystycznie w latach 20. i 30. XX wieku, są bardzo cenieni przez kolekcjonerów.

 

 

Znacznie szerszy rynek rozpościera się w Polsce przed sztuką współczesną. Różnorodność artystów współczesnych jest tak duża, iż jesteśmy zmuszeni dokonać podziału wewnątrz tej grupy, co z resztą z powodzeniem praktykują domy aukcyjne. Mówiąc o polskiej sztuce współczesnej, mamy bowiem do czynienia nie tylko z artystami zaliczanymi do kanonu najwybitniejszych przedstawicieli sztuki powojennej (często już nieżyjących), ale również z twórcami znacznie młodszymi, którzy szturmem zdobywają rynek aukcyjny bądź dopiero torują sobie drogę na szczyt. Pierwsza grupa jest zdecydowanie najmniejszym ryzykiem inwestycyjnym: ugruntowana pozycja w świecie sztuki oznacza wzrost wartości dzieł artysty, zaś czasowych spadków nie należy postrzegać jako zwiastunów katastrofy. Zakup takiej pracy daje nam gwarancję posiadania w swych zbiorach wybitnego dzieła sztuki. Niestety przyjemność ta wiąże się z ogromnymi kosztami (widełki obejmują kwoty od kilkudziesięciu tysięcy do nawet kilku milionów złotych). Artystami osiągającymi najwyższe ceny są powojenni klasycy, wśród których „cenowy” prym wiodą wspomniany już Roman Opałka oraz Wojciech Fangor. Za Detal 2890944-2910059, czyli najdrożej sprzedaną pracę Opałki na polskiej aukcji, anonimowy nabywca zapłacił aż 2 015 500 zł (przy cenie wywoławczej 1 600 000 zł). Prace Fangora również stanowią łakomy kąsek. Jego obrazy olejne to koszt od kilkuset do ponad miliona złotych.

Wśród ugrupowań artystycznych prawdziwą wylęgarnią cennych zdobyczy jest II Grupa Krakowska (Tadeusz Kantor, Tadeusz Brzozowski, Erna Rosenstein, Kazimierz Mikulski Jerzy Nowosielski). Obecność tych nazwisk w katalogach aukcyjnych powoduje dreszcz emocji u kolekcjonerów sztuki: za obraz na płótnie nabywca może zapłacić do kilkuset tysięcy złotych (na przykład Faucymer Tadeusza Brzozowskiego osiągnął cenę 800 000 złotych), za prace na papierze – nawet kilkadziesiąt. Nazwisk, które osiągają zawrotne ceny, jest coraz więcej: są to Jerzy Tchórzewski, Jan Lebenstein, Jan Tarasin, Tomasz Tatarczyk, Tadeusz Dominik czy Stefan Gierowski; jeżeli zdecydujemy się na zakup ich prac, nasz portfel może okazać się lżejszy nawet o 300 000 złotych. Na celowniku klientów domów aukcyjnych jest również rzeźba. Artystyczna wartość prac klasyków tego „sektoru” – Magdaleny Abakanowicz, Aliny Szapocznikow czy Igora Mitoraja – skłania nabywców do zainwestowania w ich dzieła kwoty do 250 000 złotych.

 

 

Artyści, którzy zaistnieli na rynku sztuki po 1989 roku, stanowią osobny rozdział aukcyjnych historii. Wśród nich znajdują się uznani twórcy oraz obecni na tzw. Aukcjach Młodych Sztuki autorzy, którzy nie ukończyli jeszcze 35. roku życia. Jeżeli uznamy, że prace „nowego” pokolenia mieszczą się w podobnych widełkach cenowych, to będziemy w grubym błędzie; młody wiek artystów zdaje się być w tym przypadku jedynym łącznikiem obu grup (choć i tak nie stanowi to reguły). „Kultowi” już Wilhelm Sasnal, Zbigniew Libera, Rafał Bujnowski czy Marcin Maciejowski sprzedają swoje płótna nawet za 250 000 złotych; porównując tę sumę do kwot osiąganych na Aukcjach Młodej Sztuki, uderzy nas ich ogromna różnica. Najwyższe sprzedaże „młodych” z reguły oscylują bowiem w przedziale od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Rekordy biją Wojciech Brewka, Ada Plucha, Sonia Ruciak czy Bartłomiej Koter. Ceny te nie utrzymują się na stałym poziomie, zaś aukcje Młodej Sztuki same w sobie przypominają kalejdoskop. Ich specyfika nie odpowiada tym z kolekcjonerów, którzy szukają inwestycji pewnej i bezpiecznej. Jednak przy odpowiedniej wiedzy i wypracowanej intuicji artystycznej, możemy kupić dobrą sztukę za małe pieniądze. Kto wie, może jej rosnąca wartość uczyni nas w przyszłości milionerami?

Aukcje sztuki współczesnej za granicą zapierają dech w piersiach z powodu swojej różnorodności, jak i osiąganych kwot. „Modnymi” artystami są: Francis Bacon (z rekordem 142 400 000 dolarów), Andy Warhol, Alberto Giacometti, Mark Rothko, Jean-Michel Basquiat, Marina Abramovic, Jeff Koons (jego rzeźby osiągają ceny dziesiątek milionów dolarów w czasie licytacji) czy Damien Hirst. Nowym sektorem stała się również sztuka azjatycka, która dla kolekcjonerów z Europy i Ameryki odznacza się oryginalnością i całkowicie odmiennym spojrzeniem na rzeczywistość. Rekordy biją obrazy Zhanga Xiaoganga, Sanju, Chen Yifei, Wu Binga i Jin Shunkui. Azjatyckie tygrysy mają w sobie ogromny potencjał między innymi dlatego, iż są dla nas obszarem jeszcze niezgłębionym. Może warto porzucić swój europocentryzm na rzecz innej, acz równie wartościowej sztuki?

 

 

Sucha teoria wiele nam nie pomoże, jeśli dopiero zaczynamy naszą przygodę ze sztuką. Mnogość nazwisk wręcz utrudnia sprawę. Co zrobić w pierwszej kolejności, jeśli sami chcemy podjąć artystyczne zakupy? Po pierwsze, warto zapoznać się z biografią twórcy. Należy przy tym zwrócić uwagę na takie jej elementy jak wykształcenie artysty, ceny osiągane przez jego prace, styl czy obecność artysty na rynku.

Prace autorów związanych z akademiami sztuk pięknych lub innymi uczelniami artystycznymi zwykle kupowane są chętniej i mogą stanowić lepszą inwestycję kapitału. Nie jest to jednak regułą. W grupie samouków, jak i wśród osób z wykształceniem artystycznym, znajdują się zarówno osoby niezwykle utalentowane, jak i nieumiejące warsztatowo sprostać trudniejszym elementom prac. Wiarygodniejszym miernikiem jest więc nie tyle artystyczne wykształcenie, co udział danego artysty w konkursach, zdobyte w nich nagrody, czy organizowane wystawy. Jeśli w biografii twórcy znajdziemy takie punkty, oznacza to, że stara się on o rozpoznawalność na rynku, a jego sztuka poddawana jest ocenie fachowców.

Warto również sprawdzić, jakie ceny osiągały wcześniejsze prace danego artysty. Takie informacje znajdziemy choćby w wyszukiwarce artystów na specjalistycznych stronach internetowych czy kontaktując się bezpośrednio z domami aukcyjnymi, galeriami. Będziemy mogli sprawdzić, czy planując kwotę na zakup pracy danego artysty, nie przepłacamy oraz czy jego prace chętnie są kupowane. Dane o sprzedaży należy prześledzić w kilkuletnim okresie, by przekonać się, jak wzrastał popyt i zainteresowanie danym artystą.

Cenę łatwiej oszacować, jeśli interesująca nas praca należy do większego cyklu. Prace pochodzące z jednej serii osiągają najczęściej podobne ceny. Nie ma jednak takiej gwarancji, dlatego do cen, które osiągnęły poprzednie prace cyklu należy podchodzić z dystansem, a analizę serii traktować jedynie poglądowo.

Wielu artystów wyrabia sobie z czasem charakterystyczny dla siebie styl, po którym na pierwszy rzut oka pracę można przypisać danemu twórcy. Jest to bardzo cenione na rynku, jako rodzaj wizytówki, prezentacji marki. Ma to tym większe znaczenie, że efekt pracy mistrza jest przecież wyrazem jego samego, śladem charakteru, sposobu ekspresji, tym co odróżnia go od innych, a więc powinno być wyraziste.

Często, szczególnie w sztuce tzw. nowej, dochodzi do sytuacji, że prace jednego malarza zalewają rynek. Pojawiają się we wszystkich domach aukcyjnych, galeriach, a także na aukcjach internetowych (żeby to sprawdzić warto zapoznać się z ofertami aukcyjnej oraz galeryjnej sprzedaży, które dostępne są na specjalistycznych stronach internetowych). Przy czym ceny wywoławcze podobnych płócien tego samego artysty zaczynają się od 100 złotych, a potrafią kończyć nawet na 1500 złotych. Jest to sytuacja kłopotliwa, ponieważ z jednej strony wskazuje to na duże zainteresowanie artystą, z drugiej zaś na brak spójnych działań w stosunku do klientów i utrzymania cen prac na odpowiednim poziomie. Oczywiście, dla kupujących może być to niepowtarzalna okazja do nabycia dobrej pracy w bardzo okazyjnej cenie.

Pracę, którą sobie upatrzyliśmy, należy zobaczyć w przestrzeni, na żywo. Jest to możliwe w galeriach lub na wystawach przedaukcyjnych, które zazwyczaj organizują domy zajmujące się obrotem sztuką. Zdjęcia prac dostępne w internecie, bądź w katalogu mogą różnić się od ich rzeczywistego wyglądu. Na żywo można również dostrzec wiele niuansów, których nie uchwycono na zdjęciu, chociażby fakturowość.

Stojąc przed pracą, należy dokładnie się jej przyjrzeć – zarówno z daleka, jak i z bliska. Patrząc z większej odległości widzimy połączenie kolorów, całość pracy. Z bliska możemy ocenić impasty, dostrzec ślady pędzla (są cenione jako „ślady” malarza). Szczególną uwagę należy zwrócić na staranność wykonania pracy, na zachowanie proporcji i perspektywy. Cena powinna być adekwatna do jakości wymienionych elementów, wielkości pracy oraz zastosowanej techniki. Prace na płótnie, malowane farbami olejnymi, akrylowymi, czy temperami są wycenianie znacznie wyżej niż akwarele, pastele i inne dzieła na papierze.

Stojąc przed obrazem, skupmy się też na chwilę na sobie i własnych reakcjach. Jakie emocje i skojarzenia budzi w nas dzieło? To już ocena subiektywna, bo przecież jedno dzieło sztuki może wywoływać różne reakcje u różnych odbiorców.

 

Osobną kwestią jest miejsce dokonania zakupu. Sztukę kupujemy głównie w galeriach, domach aukcyjnych lub w pracowniach artystów.

W galeriach nie zawsze znajdziemy cenę przy obrazie, co jest dość częstą praktyką na rynku. Można za to w spokoju obejrzeć prace, porozmawiać ze sprzedawcą, a po zastanowieniu wrócić po dzieło.

Aukcje to jeden z najbardziej ekscytujących sposobów nabywania sztuki. Prace zwykle można obejrzeć wcześniej na wystawie przedaukcyjnej lub przed samą aukcją. Podczas licytacji trzeba podejmować szybkie decyzje. Warto pamiętać, że jeśli nie mamy okazji osobiście stawić się na aukcji, możemy skorzystać z systemu licytacji internetowej, złożyć zlecenie telefoniczne lub z limitem ceny.

Pracownie artystów to często miejsca najbardziej klimatyczne. Nie dość, że poznajemy samego autora dzieła, to możemy zapoznać się z warunkami, w jakich prace są tworzone, a także zobaczyć inne dostępne płótna. Jest to dobre wyjście dla osób, które są przekonane do pracy danego artysty i nie ciekawią ich płótna innych malarzy. Pod uwagę należy jednak wziąć to, że ceny podawane w pracowniach są zwykle znacznie wyższe od cen wywoławczych na aukcjach.

Jeśli nadal nie jesteśmy pewni, na co się zdecydować, jak ocenić dzieło, które chcielibyśmy kupić lub w jakim kierunku pójść, tworząc swoją kolekcję, najlepiej porozmawiać z galerzystą lub specjalistą z domu aukcyjnego. Na pewno chętnie odpowiedzą na wszystkie pytania, doradzą w wyborze i wycenie.

Na koniec warto podkreślić, że kierowanie się wyłącznie trendami na rynku sztuki jest działaniem ryzykownym. Znane są wypadki nagłego wzrostu wartości dzieła, które równie gwałtownie spada. Inwestycja w sztukę wymaga długiej obserwacji, wyćwiczonej wrażliwości, setek tysięcy obejrzanych i przeanalizowanych obrazów czy rzeźb. Nie dajmy się zwieść podejrzanym galeriom oferującym szybki zysk z zakupu dzieła. Rynek sztuki potrafi być kapryśny tak samo, jak giełda papierów wartościowych. Nie zniechęcajmy się jednak, zaufajmy niezależnym ekspertom, którzy pomogą nam w wyborze odpowiedniej pracy. Uważam, iż sztuka w pierwszej kolejności powinna nam dawać przyjemność, powinna się nam podobać. Pamiętajmy o tym!

 

Źródło zdjęć: zdjęcia Autora

Właścicielka Domu Aukcyjnego Art in House, historyk sztuki, kurator wystaw polskich artystów w kraju i zagranicą, ekspertka w dziedzinie zagadnień rynku sztuki oraz sztuki współczesnej. Wiedzę zdobywała w Instytucie Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego, na Wydziale Architektury ...