Do góry
mm

Michał Szubski

Z wykształcenia prawnik, absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Żonaty i posiadający jednego, dorosłego syna. Życie zawodowe spędził w grupie PGNiG. Karierę zawodową zakończył w branży gazowniczej w 2011 roku na stanowisku prezesa zarządu. W drugim roku mojej pracy w (jeszcze wtedy) przedsiębiorstwie państwowym Polskie Górnictwo i Gazownictwo uczestniczyłem w kilkudniowym szkoleniu zorganizowanym dla naszej firmy przez Bank Światowy. PGNiG bowiem na początku lat dziewięćdziesiątych korzystało z kredytu Banku Światowego przyznanego na restrukturyzację, która pomogłaby dostosować struktury przedsiębiorstwa państwowego do działalności rynkowej. Elementem tego programu były również szkolenia. W pamięć zapadła mi wypowiedź jednego z ekspertów, który powiedział, że cechą charakterystyczną współczesnych, wysoko rozwiniętych gospodarek jest wysoka dynamika zmian, w tym zmian na rynku pracy i zapotrzebowania na różnorodne kompetencje i kwalifikacje. Jego zdaniem trend ten pojawi się również w Polsce, powinniśmy się zatem przygotować mentalnie, że w ciągu swojego życia zawodowego zmienimy przynajmniej czterokrotnie nie tylko pracę ale i wykonywany zawód. Wypowiedź została przyjęta sceptycznie. W sali siedzieli ludzie, którzy całe zawodowe życie przepracowali w jednym przedsiębiorstwie, często jako drugie lub trzecie pokolenie w branży górnictwa naftowego i gazownictwa. No i miał chłop rację! Jestem na etapie trzeciej zmiany zawodu. Byłem prawnikiem korporacyjnym, byłem (na razie najdłużej) menedżerem na różnych szczeblach struktury organizacyjnej, obecnie jestem rolnikiem, hodowcą koni, instruktorem jazdy konnej. Czy to koniec…?